Życie mamy tylko jedno i od nas zależy, czy będziemy szczęśliwi [WYWIAD]

Box2 Obrowo Sport Wiadomości
fot. nadesłane

Piotr Kąkol z Szembekowa 15 lat temu stracił nogę. Nie poddał się jednak i uprawia sport i to na bardzo wysokim poziomie. Sportowiec został powołany do kadry narodowej na Paralekkoatletyczne Mistrzostwa Europy i paraolimpiadę. Zapraszamy na rozmowę z reprezentantem kraju.

Skąd się u Pana wzięła pasja do sportu?

REKLAMA

Pasję do sportu posiadałem od zawsze. Starałem się żyć aktywnie. Drzwi i kierunek parasportu pokazał mi mój przyjaciel Krzysztof Głombowicz (komentator sportowy), któremu za to serdecznie dziękuje.

Jak wyglądały początki treningów po wypadku?

Po wypadku byłem bardzo zagubionym człowiekiem, bardzo długo nie akceptowałem siebie i szukałem wymówek w każdej formie. Piłem, popadałem w różne kłopoty. Był to ciężki okres użalania się nad sobą. Trwało to bardzo długo, bo jakieś 8 lat, zanim zaczęło do mnie docierać, że tak nie można żyć. Wtedy powoli zacząłem powracać na właściwe tory. Wróciłem na siłownie, gdzie uczęszczałem 5 lat i poznałem tam Krzysztofa, który mnie zabrał na jeden dzień na zgrupowanie kadry para-atletów. Tego dnia poczułem, że nie jestem sam ze swoimi problemami. Na świecie były osoby na wózkach, po porażeniach, niewidome i takie jak ja, po amputacji. Wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi w tym, co robią.
Od tego momentu wiedziałem, że chce dołączyć do nich i że to moje miejsce na świecie być z nimi. Tam dobrano mi dyscyplinę do moich predyspozycji fizycznych i tak zacząłem uprawiać pchnięcie kula. W 2019 roku dostałem powołanie do kadry narodowej.

Jak często i gdzie Pan trenuje?

Trenuję 5 razy w tygodniu po dwie godziny dziennie. Robię to w Toruniu w Miejskim Klubie lekkoatletycznym pod okiem Roberta Hulisza. Zapraszam wszystkie osoby z niepełnosprawnością do klubu, aby spróbowały para sportu, bo od tego roku jest to już klub zrzeszony z Polskim Związkiem Sportu Niepełnosprawnych. Uważam, że każdy znajdzie coś dla siebie i nie ma tu żadnych ograniczeń wiekowych czy dysfunkcji ruchu lub wzroku. Sport jest dla wszystkich.

Czy koszty treningów niepełnosprawnych sportowców są wyższe?

Koszty para sportu są wyższe niż osób sprawnych, bo potrzebujemy z użyciem, jak w moim przypadku, protez, siedzisk, z których rzucamy. Dochodzą też koszty transportu całego sprzętu. Zdrowi sportowcy mają sponsorów i im tez jest łatwiej.

Dlaczego akurat dysk i kula? Którą dyscyplinę Pan woli?

Wybrałem kulę i dysk, bo moje warunki fizyczne są dla tych dyscyplin najlepsze.

Próbował Pan innych dyscyplin?

Próbowałem innych dyscyplin, jak para kajakarstwo czy wyciskanie ciężarów.

Jak Pan zareagował na powołanie do kadry? Spodziewał się Pan go?

Powołanie do kadry wiązało się z wyjątkowym uczuciem. Radość i duma, że będę mógł reprezentować nasz kraj i nosić orzełka na piersi. Czułem się spełniony, ale wiem, że to dopiero początek drogi w walce o najwyższe cele.

Ilu podopiecznych ma fundacja, w której Pan pracuje i w jaki sposób pomaga?

Pracuję w fundacji Poland Bussines Run, która zbiera pieniądze na protezy, wózki i rehabilitację. Nasza fundacja w 2020 roku pomogła 599 beneficjentom. Ja w fundacji jestem Trenerem Wsparcia. Pomagam innym odnaleźć się w ciężkiej sytuacji (pomoc w rehabilitacji i w zakresie tego, gdzie uzyskać zaopatrzenie medyczne) i pokazuję im, że można żyć normalnie, a nawet lepiej, niż przed wypadkiem. Na co dzień pracuje w firmie Starkpol, która jest podwykonawcą firmy INTOP Warszawa. Remontuje ona nasz piękny most Piłsudskiego, a ja wraz z nimi.

Co jest Pana największą motywacją?

Moją największą motywacją jest to, że pozbierałem się po wypadku i to, że jestem tu, gdzie jestem. To wszystko musiało się wydarzyć. Moim celem jest medal na para olimpiadzie. Moją motywacją są: rodzina (zwłaszcza mój tata), moja partnerka Agnieszka i przyjaciele
Moimi idolem jest Janusz Rokicki, mistrz paraolimpijski, z którym mam przyjemność trenować.

Co powiedziałby Pan tym, którzy ciągle szukają wymówek od zdrowego i aktywnego trybu życia?

Osobom, które szukają wymówek powiedziałbym, że zamartwianie się nad tym, dlaczego mnie to spotkało, prowadzi donikąd. Liczy się tu i teraz, bo życie mamy tylko jedno i od nas zależy, czy będziemy szczęśliwi. Zapraszam więc wszystkie osoby z niepełnosprawnością i nie tylko na treningi do MKL TORUŃ.

A my, wraz z panem Piotrem, zachęcamy lokalne firmy o wspieranie niepełnosprawnych sportowców w walce o sukcesy.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *