Został mistrzem Polski w kulturystyce i otarł się o finał na mistrzostwach Europy. Piotr Osowski z Grębocina opowiedział nam o swoim sukcesie

Box1 Sport Wiadomości
Piotr Osowski z Mistrzostw Polski przywiózł złoty medal. Był to dla niego debiut w tych zawodach./fot. Łukasz Piecyk

Przygodę z siłownią rozpoczął w wieku 15 lat. Dziś lat ma 38, a niedawno stanął na najwyższym stopniu podium na Mistrzostwach Polski w Kulturystyce i Fitness w podwarszawskim Ożarowie Mazowieckim. – Kulturystyka to połączenie kultury ducha i kultury ciała – mówi nam Piotr Osowski z Grębocina.

Pierwsze amatorskie treningi odbywał z kolegami z podwórka w przydomowej siłowni w piwnicy. Wtedy jeszcze nie myślał o poważnej kulturystyce, ani tym bardziej o startowaniu w zawodach. Co więcej, wejście w dorosłość nieco ostudziło zapał do pracy na siłowni.

REKLAMA

– Skończyłem szkołę, założyłem rodzinę i na kilka lat odpuściłem sporty siłowe – wspomina Piotr Osowski. – W 2016 r. zacząłem znowu regularnie chodzić na siłownię, a trzy lata temu zacząłem myśleć o podejściu do tego bardziej profesjonalnie. Jednak dopiero rok temu zdecydowałem się na przygotowania do zawodów.

fot. Łukasz Piecyk

Dziś trenuje już pięć razy w tygodniu. Cztery treningi podstawowe i jeden uzupełniający, a do tego sześć treningów cardio. I hektolitry wylanego potu. Wszystko po to, by zbudować odpowiednią sylwetkę. 

Pierwszy sprawdzian Piotr Osowski przeszedł w zeszłym roku, podczas pokazów kulturystycznych w Sopocie. Szybko stało się jasne, że na tym się nie skończy. 

– Okazało się, że scena i towarzyszący występowi dreszczyk emocji to coś, w czym dobrze się czuję. Wraz z trenerem podjęliśmy decyzję, że wystartuję w przyszłym sezonie w Mistrzostwach Polski – mówi.

Rozpoczęło się budowanie formy. Powolne, obarczone ciężką pracą i wieloma wyrzeczeniami. W trakcie przygotowań buduje się masę mięśniową i dąży do uzyskania jej jak najlepszej jakości. 

– Potem przychodzi najcięższy, ale i najbardziej efektowny czas redukcji, kiedy ograniczamy tkankę tłuszczową i wodę podskórną. Po tym okresie przychodzi forma startowa – sylwetka, którą chwalimy się podczas występu na scenie – tłumaczy kulturysta.

W kulturystyce kluczem do sukcesu jest dieta. Bez zadbania o odpowiednie odżywianie trudno jest wypracować pożądaną sylwetkę. 

fot. Łukasz Piecyk

– Dieta w kulturystyce to 70 proc. sukcesu. Trening to reszta. Jeśli nie ma odpowiednio zbilansowanej diety, to można wylewać hektolitry potu na siłowni i nie będzie efektów – przekonuje Piotr Osowski. 

Ostatnim przetarciem przed Mistrzostwami Polski były marcowe debiuty kulturystyczne w Kielcach. Tam zajął drugie miejsce i myślami był już w Ożarowie Mazowieckim, gdzie w kwietniu miał zostać wyłoniony mistrz kraju. 

Piotr Osowski startował w kategorii kulturystyki klasycznej do 180 cm. By zawodnik został dopuszczony do startu, jego parametry muszą być właściwe podczas weryfikacji – trzeba zachować odpowiedni stosunek wzrostu do wagi. Kulturysta z Grębocina przy swoim wzroście nie mógł przekroczyć 85 kg wagi. 

W finale zawodów bierze udział sześciu najlepszych. Najpierw czeka ich runda porównawcza, w której prezentują dane pozy. Następnie każdy z zawodników musi jak najlepiej wyeksponować swoją sylwetkę podczas minutowego układu dowolnego, wykonywanego do podkładu muzycznego. 

– W mojej kategorii pod uwagę brane jest m.in. to, jak wygląda ciało, czy jest głęboka separacja mięśni, czy są zachowane proporcje górnej części ciała do dolnej – wymienia nasz rozmówca.

fot. Łukasz Piecyk

Całość oceniana jest przez sędziów, którzy przyznają poszczególnym zawodnikom punkty. Dla Piotra Osowskiego był to pierwszy start w tego typu zawodach i od razu przyszło zwycięstwo. Sen trwał jednak dalej. Świeżo upieczony mistrz Polski po niespełna dwóch tygodniach pojechał do hiszpańskiego Santa Susanna, gdzie reprezentował nasz kraj podczas Mistrzostw Europy. Tam zajął 7. miejsce – tuż za finałową szóstką. Do Polski wrócił w poniedziałek.

– Dla mnie najważniejsze jest to, że wszystko wykonałem na 100 proc. Trening i dieta były dopięte na ostatni guzik. Nie miałem sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o przygotowania.  Otarłem się o finał na mistrzostwach Europy i myślę, że zabrakło naprawdę niewiele – podkreśla. 

W tym roku był to już ostatni start Piotra Osowskiego w zawodach. Najwyższą formę musiał utrzymywać bardzo długo, dlatego teraz przyszedł czas na odpoczynek. Sylwetka kulturysty nie jest czymś, co da się wypracować w kilka dni. Kulturystyka to sport dla wytrwałych. Jak mówi nowy mistrz Polski – to połączenie kultury ducha i kultury ciała. Zapanowanie nad ciałem i umysłem, poznanie pełni swoich możliwości. 

– Wymaga dużej samodyscypliny i rygoru. Osoby, które amatorsko przychodzą na treningi, powinny przede wszystkim robić to systematycznie i stosować odpowiednią dietę – zmniejszyć podaż cukrów, jeść warzywa i owoce, a efekty na pewno przyjdą – dodaje Piotr Osowski.

fot. Łukasz Piecyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.