Znalazł potrąconego psa i zaniósł do weterynarza. Ten nie podjął leczenia, bo nie było właściciela

Box2 Wiadomości
fot. Pixabay.com

Na jednej z Toruńskich grup ogłoszeniowych na Facebooku pojawił się post, opisujący sytuację, jaka miała miejsce w Łubiance. Gabinet weterynaryjny nie podjął się leczenia potrąconego psa, ale – jak sam twierdzi – działał zgodnie z przepisami.

Jak twierdzi autorka wpisu, jej mąż był świadkiem potrącenia psa, którego sprawca miał odjechać z miejsca wypadku. Mężczyzna zabrał zwierzę do pobliskiego weterynarza, który miał odmówić udzielenia pomocy, a także ewentualnego uśpienia cierpiącego psa.

REKLAMA

O komentarz do sytuacji poprosiliśmy wspomniany gabinet weterynaryjny. Zdaniem weterynarki, pies został przyjęty i znajdował się “w stanie konającym”. Problemem przy podjęciu leczenia był fakt, że przy zwierzęciu nie było właściciela.

– Jeśli jest możliwość leczenia, to leczymy. Psa przyjęliśmy, wszystko odbyło się tak, jak powinno – tłumaczy nam weterynarka. – O uśpieniu decyduje właściciel.

Pies ostatecznie zmarł, poza gabinetem. Dzięki nagłośnieniu sprawy w internecie, udało się odnaleźć jego właścicieli.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *