Szczepimy! Albo nie… [FELIETON]

Felietony i opinie Wiadomości
Przemysław Termiński, przedsiębiorca

Ruszyły masowe szczepienia. Co prawda na dziś są one „masowe” raczej z nazwy, ale minister Dworczyk zarzeka się, że będzie lepiej. Władza i opozycja całkowicie odrębnie postrzegają rzeczywistość. Dla opozycji tempo szczepień to skandal, patologia i generalnie dowód na nieudolność władzy. Dla władzy to gładko i doskonale zorganizowany proces, który niczym tryby mechanicznego zegara pozwala nam optymalnie przejść przez pandemię. Prawda jak zawsze leży gdzieś pośrodku.

Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że szczepienia mogłyby iść sprawniej. Odpowiedzialne gremia rządowe tłumaczą, że i tak mamy tylko ograniczone ilości szczepionek. I że oczywiście robią, co mogą, w ramach dostępnych środków. Z obrazkiem naszych działań kontrastują postępy szczepień w kilku innych krajach, jak np. w Izraelu, USA czy UK. Zwłaszcza Izrael, w tym swoim tempie, do końca LUTEGO może zaszczepić wszystkich swoich obywateli (sic!). Czyli można i tak… Gonimy Niemcy, Holandię… w ogonie Francja. Tylko czy my zawsze musimy porównywać się do najsłabszych? Czy choć raz nie moglibyśmy być w awangardzie i porównać się do najlepszych?

REKLAMA

Obecne tempo szczepień i tak oznacza, że szczepienia potrwają rok – półtora roku. Do tego czasu uda się zaszczepić tych, którzy wcześniej nie zachorują. A liczba zachorowań praktycznie bez zmian. Średnio około 10 tys. osób dziennie (czyli w praktyce zapewne pięć razy tyle).

Przedłużające się zamknięcie prowadzi do zapaści wielu branż. Gastronomia i turystyka nie pracują. Rozgrywki sportowe nie wiadomo czy i kiedy ruszą. Nowa tarcza wsparcia dla firm ma charakter wybiórczy i jest niedostateczna. Zdrowie i praca – to są dwa najpoważniejsze wyzwania dla władzy na kolejne miesiące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *