Rozmawialiśmy z protestującymi rolnikami. Jakie są ich postulaty?

Box1 Powiat toruński Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Pierwsze blokowanie dróg przez rolników miało miejsce 7 października. Następnie udali się oni do Warszawy i tam prowadzili protesty. W środę 21 października natomiast nastąpiła trzecia już fala przeciwstawiania się „piątce dla zwierząt”.

W środę 21 października rolnicy ponownie wyruszyli blokować drogi i protestować przeciwko wprowadzeniu zaproponowanej przez Sejm ustawy, tzw. „piątki dla zwierząt”. Była to już trzecia próba polskich gospodarzy zwrócenia uwagi jak największej liczby ludzi, że ewentualne wprowadzenie nazywanej przez niektórych „piątką Kaczyńskiego” ustawy może mieć negatywne skutki nie tylko dla rolników, ale i dla wszystkich mieszkańców naszego kraju.

REKLAMA

“W Polsce dużym problemem jest konieczność utylizacji zbędnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Na utylizację samych odpadów drobiowych będzie trzeba wydać około miliarda złotych. W związku z tym podrożeje żywność”

– mówi poseł Jan Krzysztof Ardanowski.

AgroUnia, czyli główny organizator protestów, opublikowała na swoim fanpage’u listę miejsc, w których będą odbywały się protesty. Znalazło się na niej ponad 100 powiatów. To jednak nie wszystkie miejsca protestów. Duża liczba rolników informowała w komentarzach, że strajki są organizowane jeszcze w innych miejscach. Pozostają jeszcze te, o których AgroUnia nie wiedziała i o których nikt nie poinformował. Można więc śmiało powiedzieć, że drogi były blokowane w ponad 200 miejscach w całym kraju.

“Żądamy odrzucenia „piątki Kaczyńskiego” w całości. To jest nasz najważniejszy postulat. Ta ustawa nie może wejść w życie w takiej wersji, w jakiej została napisana. Jak na zdrowy rozsądek można zakazać czegoś, co przynosi korzyści nie tylko rolnikom, ale i budżetowi państwa, a potem mówić, że jest kryzys spowodowany koronawirusem? Jeżeli nie będzie można sprzedawać mięsa za granicę, to produkcja mięsa upadnie. Za tym idzie bankructwo zakładów mięsnych, zwolnienia i upadek kolejnych firm, które zaopatrują zakłady mięsne. To jest łańcuch naczyń powiązanych. Ucierpi na tym cała gospodarka

mówi Michał Dams, koordynator AgroUnii w powiecie chełmińskim.


W powiecie toruńskim blokowana była m.in. droga krajowa numer 10 na trasie Toruń-Warszawa. Rolnicy z naszego powiatu wyjechali na drogi w Grębocinie, Lubiczu i Czernikowie. Utrudnianie ruchu zaczęło się od samego rana. Około godz. 7.00 rano rolnicy zebrali się w Dobrzejewicach i wyruszyli na ustaloną wcześniej drogę. Ciągniki poruszały się powoli, w kolumnach w obu kierunkach – jedna grupa w stronę Lubicza, druga w stronę Czernikowa.

Około 8.00 kierowcy na różnych grupach na Facebooku wymieniali się informacjami na temat sytuacji na drogach. Niektórzy pisali, że stoją w korku w drodze do Torunia już nawet 40 minut.

“My, jako rolnicy, chcemy pomóc państwu polskiemu, rządowi, by przetrwać ten trudny czas. Chcemy zgłosić swoją gotowość. Panie premierze, jesteśmy do dyspozycji. Nie będziemy przeszkadzać, ale chcemy, by nasze problemy zostały rozwiązane. My pomożemy, jeśli wy nam pomożecie. Nikt dotąd nie złożył nam propozycji podjęcia poważnych rozmów. Czekamy. Ja dzisiaj wyznaczam czas do piątku. Do piątku czekamy na spotkanie”

– mówił na wtorkowej konferencji prasowej prezes AgroUnii Michał Kołodziejczak.


Rolnicy przedstawiają swoje stanowisko jasno: nie ma szans, by pójść na kompromis za sprawą wprowadzania kolejnych poprawek do ustawy. Po prostu nie może ona wejść w życie.

“Nie chcemy żadnych pieniędzy na odszkodowania. Pieniądze, które mają być przeznaczone na odszkodowania dla nas, niech idą na COVID. Niech ratują ludzi, bo za dużo ludzi umiera, bo sobie nie dają rady. Polska gospodarka jest zadłużona, nie wiem, skąd oni wezmą te pieniądze na wypłacenie dla nas. Tylko że to i tak nic nie da, bo ludzie pobrali kredyty, pobudowali budynki i co dalej? Nie chcemy pieniędzy, nie chcemy tej „piątki”, chcemy, żeby było jak zawsze. Z nami nawet jeżdżą samochody protestujących, którzy mają rasowe psy i koty. Oni też zaraz dostaną obostrzenia i wiele nie będą mogli robić”

– mówi Rafał Rafalski, rolnik z miejscowości Głogowo.


Jeśli rząd nie ustąpi i nie odejdzie od pomysłu wprowadzenia „piątki dla zwierząt”, można być pewnym, że dzisiejsze strajki rolników nie były ostatnimi. Kto wie, czy w przyszłości nie dołączą do nich na przykład właściciele siłowni i basenów, którzy zmuszeni zostali do zamknięcia swoich miejsc pracy.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.