Radny o zaginięciu królika z szopki w Lubiczu: Nie mam pojęcia, jak to się stało

Box1 Lubicz Wiadomości
Fot. Fundacja Azyl dla Królików

Miał być dodatkową „atrakcją” w szopce bożonarodzeniowej. Królik Agnes jednak zniknął. Radny Zbigniew Bombolewski, odpowiedzialny za szopkę, nie wie, kiedy konkretnie doszło do zaginięcia. Nie zapisał. Okazuje się także, że królik był… pożyczony. Na szczęście, zwierzę znalazło już bezpieczne schronienie w Fundacji Azyl dla Królików.

Szopka bożonarodzeniowa stanęła na Placu Niepodległości w Lubiczu Górnym z inicjatywy – jak czytamy w biuletynie informacyjnym gminy Lubicz – radnego Zbigniewa Bombolewskiego. W rozmowie z nami przyznał on, niechętnie ale jednak, że rzeczywiście jest odpowiedzialny za szopkę. Oznacza to, że odpowiada nie tylko za znajdujące się w niej dekoracje, ale także za Agnes – żywego królika, który w tym roku miał pełnić funkcję dodatkowej „atrakcji”. Okazało się jednak, że królik zniknął. 12 stycznia gmina Lubicz na swoim Facebooku zamieściła informacje o jego zaginięciu.

REKLAMA

– Nie mam pojęcia, jak to się stało. Ktoś najprawdopodobniej go wyprowadził, bo tam często dzieją się kawały, giną dekoracje. Prawdopodobnie ktoś zrobił kawał i ukradł albo wypuścił królika – przypuszcza radny Zbigniew Bombolewski.

Królik, jeszcze przed Nowym Rokiem, znalazł bezpieczne schronienie w Fundacji Azyl dla Królików.

– Przed chwilą znalazłyśmy na Facebooku gminy Lubicz informację o tym, za zaginął królik z szopki, ale co ciekawe ta informacja pojawiła się 11 godzin temu – pisała fundacja 12 stycznia. – Czyżby nikt wcześniej nie zauważył? W każdym razie Fundacja Azyl dla Królików nie zabrała królika z szopki w Lubiczu, my wyłącznie przyjęłyśmy pod swoją opiekę pozbawionego opieki, porzuconego królika (o czym świadczy też to, że brak królika zauważono po ponad 2 tygodniach, co oznacza, że przynajmniej przez te 2 tygodnie nikt się nim nie opiekował), w sprawie którego zareagowała anonimowa osoba.

Radny Bombolewski broni się, że zaginięcie królika zostało zauważone od razu, a po dwóch tygodniach tylko wstawiono post. Tłumaczy, że o sprawie „donosili mu już wcześniej”. Kto donosił i kiedy dokładnie zauważono brak królika? Tego radny nie potrafił wyjaśnić.

– Nie odpowiem dokładnie kiedy. Konkretnej daty nie podam, bo nie zapisywałem tego nigdzie – tłumaczy się radny Bombolewski. – Królik miał tutaj bardzo dobrze, wcale mu się źle nie działo. A, że prywatna osoba sobie stwierdziła, że mu się źle dzieje? To jest jej problem.

Zapytaliśmy także radnego, kto jest właścicielem królika. Dowiedzieliśmy się tylko, że królik pochodzi od hodowcy. Kwestia własności pozostała niejasna.

– Nie zakupiłem tego królika. Pożyczyłem go – wyjaśnia radny Bombolewski.

A pożyczone, jak wiadomo, trzeba zwrócić. Tylko, jak radny zamierza oddać królika hodowcy, skoro – porzuconym – zajęła się już Fundacja Azyl dla Królików, zapewniając bezpieczny kąt i opiekę weterynaryjną? Radny Bombolewski zadaje się jednak nie martwić „pożyczonym” statusem królika.

– To już jest mój problem, jakoś sobie tą sprawę załatwię, zapłacę hodowcy za królika i tyle – podsumowuje.

Tagged

3 thoughts on “Radny o zaginięciu królika z szopki w Lubiczu: Nie mam pojęcia, jak to się stało

  1. Jeśli już jesteśmy przy temacie Lubicza- czy wielce szanowna redakcja i wielmożny pan redaktor mogliby zająć się sprawą rzekomych nagród /premii, które wypłacili sobie urzędnicy z Lubicza za pracę przy WOŚP w 2020 roku? Proszę zadać wójtowi pytania:
    1.Którzy z pracowników urzędu gminnego w Lubiczu byli zaangażowani w zorganizowanie WOŚP 2020 w gminie Lubicz?
    2. Czy wójt gminy Lubicz przyznał w 2020 roku nagrody wybranym pracownikom zaangażowanym w prace na rzecz WOŚP?
    2a. Jeśli nie – komu wypłacono nagrody / premie specjalne w okresie od stycznia do marca 2020 roku?
    3. Jaka była suma tych premii / nagród? Ile to było % kwoty zebranej dla WOŚP w gminie Lubicz?
    To tak na początek. Bo plotka lubicka niesie, że ta nasza władza wyciera sobie gęby hasłami prawilności, a za plecami dzieją się nieciekawe rzeczy. Jeśli jednak to tylko bujdy – to dla dobra powagi urzędu trzeba to wyjaśnić. Tyle.

  2. Marek, daj spokój. A co do artykułu – czy nie jest to obrzydliwe, żeby urząd publicznie chwalił ludzi za to, że służbowo coś zrobili?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *