O futrach, o norkach i o uczciwości [FELIETON]

Felietony i opinie Wiadomości
Jan Krzysztof Ardanowski, Doradca Prezydenta RP

Toczy się dyskusja o futrach. Ostatnie mrozy może trochę ostudziły ich przeciwników. „Gorąc trochę odpuścił”. Tyle żartu, a teraz poważnie. Myślę, że dopóki na świecie będzie zapotrzebowanie na futra, to powinniśmy je dostarczać. Nie ma w tym nic złego – nie ma zwierząt lepszych i gorszych. Nie będzie popytu na futra, to nie będzie hodowli norek – to całkowicie normalne. Na razie jednak jest inaczej, zapotrzebowanie na świecie jest bardzo duże, a norki w dodatku utylizują odpady poubojowe, dzięki czemu nie trzeba nimi palić w piecach. Likwidacja norek tylko w samej produkcji mięsa drobiowego zwiększy koszty utylizacji odpadów o 1 mld zł rocznie. Zapłacą za to konsumenci lub zbankrutują drobiarze.

Ludzie zarazili zwierzęta koronawirusem. Trzeba zastanowić się jednak, czy wybijanie całych stad jest sensowne – może lepiej zastosować izolację i kwarantannę? Nie chcę tego przesądzać, bo lekarze weterynarii lepiej się na tym znają. Jednak decyzja o wybijaniu norek w Danii spotkała się ze zmasowaną krytyką – wymieniono ministra rolnictwa, stanowiskiem o mało nie zapłaciła sama premier, a rolnikom wypłacono gigantyczne odszkodowania. Dania już deklaruje, że chce wrócić do hodowli po pandemii. A w Polsce chciano likwidować branżę bez żadnych rekompensat. To absolutne łamanie prawa. Teraz też nie wolno tego zrobić – pojawiającej się, nie z winy rolnika, chorobie zwierząt musi towarzyszyć odszkodowanie. Bez względu na to, czy to ptasia grypa, ASF, gruźlica bydła, czy koronawirus u norek. Tymczasem ta ostatnia choroba jest jedyną, za którą państwo nie chce płacić odszkodowań. To nieuczciwe. Hodowcy norek to nie są przestępcy. To rolnicy tacy jak inni.

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *