Ksiądz z Czernikowa nie odpowie za grożenie bronią. Bo się nie przyznał

Box1 Wiadomości
Ksiądz Piotr S./fot. Łukasz Piecyk

Piotr S., były proboszcz parafii w Czernikowie nie stanie przed sądem. Ksiądz w październiku ubiegłego roku w czasie protestu kobiet przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego miał wyjść do protestujących z bronią w ręku i grozić, że je powystrzela. Prokuratura umorzyła śledztwo, bo ksiądz zmienił zdanie i nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.

Przypomnijmy: w październiku ubiegłego roku wybuchła fala protestów po tym, jak orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ograniczyło możliwość aborcji. Na ulice w całym kraju wyszły tłumy. Protest odbywał się również w Czernikowie, gdzie ksiądz Piotr S. wyszedł do protestujących z bronią w ręku. Nagranie ze zdarzenia trafiło do sieci. Słychać na nim, jak ówczesny proboszcz grozi, że powystrzela protestujących.

REKLAMA

– Ksiądz wyszedł do protestujących na chodnik  przed plebanią. Nikt nie wznosił żadnych okrzyków antykościelnych, bo wszyscy w Czernikowie wiedzą jaki jest nasz proboszcz. Dopiero kiedy kolumna protestujących przeszła, ksiądz wyszedł przed furtkę z bronią w ręku. Policjanci obstawiajacy protest natychmiast zareagowali. Brawo dla nich  – relacjonowali wtedy świadkowie zajścia.

Co więcej, mundurowi na plebanii znaleźli pięć sztuk broni myśliwskiej, na którą Piotr S. miał pozwolenie oraz kilkanaście sztuk amunicji, które miał posiadać nielegalnie. Po październikowych zdarzeniach głos zabrała kuria, która zawiesiła duchownego, a następnie przeniosła do innej parafii, co nie spotkało się z uznaniem tamtejszych wiernych.

Piotr S. usłyszał zarzuty m.in. kierowania gróźb karalnych wobec policjantów, a także posiadania amunicji bez wymaganego zezwolenia. Za żadne z tych przewinień ksiądz jednak nie odpowie. O umorzeniu śledztwa poinformował TVN24. Jak podaje portal, Prokuratura Okręgowa we Włocławku śledztwo umorzyła, bo choć ksiądz pierwotnie się przyznał, to teraz zmienił zdanie i nie przyznaje się do niczego. Prokuratura zaczęła więc wątpić, co tak naprawdę się wydarzyło.

– Nie można było stwierdzić bezspornie, że podejrzany popełnił przestępstwo – powiedziała w rozmowie z TVN24 prokurator Justyna Plechowska. – Należy zwrócić uwagę na jedną z naczelnych zasad postępowania karnego, że wątpliwości, których nie da się usunąć, winne być rozstrzygane na korzyść podejrzanego.

Prokuratura nie może więc wykluczyć żadnej wersji zdarzeń, ani potwierdzić, że ksiądz rzeczywiście groził policjantom, którzy zeznali, że wycelował w nich bronią. Policjanci od decyzji prokuratury mogą się jeszcze odwołać. Umorzono także postępowanie w sprawie posiadania nielegalnej amunicji. Bo ksiądz twierdzi, że o tym nie wiedział.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *