Komunikacyjne bolączki. “Osoby, które mają do pracy na 4 rano, muszą wychodzić z domu o 2”

Box2 Wiadomości Zławieś Wielka
fot. Łukasz Piecyk

Odmrażanie gospodarki nie objęło jeszcze swoim zasięgiem zawieszonych kursów autobusowych. I nie obejmie, bo przewoźnicy nie są w stanie ich finansować bez pomocy samorządu.

Wielu mieszkańców Górska, żeby dostać się do pracy w Toruniu, musi wstawać w nocy i „kiwać na okazję”. To efekt ograniczenia liczby kursów przez lokalnego przewoźnika, zmagającego się z problemami finansowymi. Teraz ruch leży po stronie samorządów, które mogą skorzystać z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych.

REKLAMA

Ograniczenia epidemiczne wpłynęły na wiele sfer życia publicznego, w tym na transport. W całej Polsce zaczęto odwoływać kursy komunikacji dalekobieżnej i regionalnej. W powiecie toruńskim problem niewystarczającej liczby kursów autobusowych dotknął m.in. mieszkańców Górska w gminie Zławieś Wielka. Trudności w dojazdach zaczęły być odczuwalne zwłaszcza po rozpoczęciu odmrażania gospodarki, kiedy wielu mieszkańców wróciło do pracy.

– Na bieżąco monitorujemy potoki pasażerskie. Rzeczywiście, odnotowujemy pewne zwiększenie liczby pasażerów. Wzrosty te nie są jednak znaczące i w dalszym ciągu liczba pasażerów odbiega od stanu sprzed epidemii – tłumaczy Joanna Parzniewska, rzecznik prasowy firmy Arriva.

Decyzja o rezygnacji z części kursów spowodowała jednak, że w godzinach wczesnoporannych lub wieczornych mieszkańcy Górska nie są w stanie dostać się do swoich zakładów pracy lub domów.

– Osoby, które mają do pracy na 4 rano, muszą wychodzić z domu o 2 w nocy i liczyć na to, że uda im się złapać stopa. Niektórzy przyjeżdżają do pracy kilka godzin wcześniej i po pracy muszą czekać kolejnych kilka godzin na autobus. Nie ma innej możliwości – tłumaczy Natalia, mieszkanka Górska.

Mieszkańcy są zdezorientowani i podkreślają, że skala problemu jest znaczna. Zwłaszcza że ze strony lokalnych przewoźników nie pojawiają się żadne komunikaty związane z aktualną sytuacją. Czy zlikwidowane kursy wrócą po zakończeniu okresu epidemii?

– Nie planujemy pełnego odmrożenia komunikacji bez uzyskania wsparcia finansowego ze strony samorządów – informuje Joanna Parzniewska. – Ryzyko finansowe leży po stronie przewoźnika, co powoduje, że nie jesteśmy już dłużej w stanie finansować takich przewozów.

Straty poniesione w wyniku epidemii to główny powód ograniczenia liczby kursów. Arriva podkreśla, że jako komercyjny przewoźnik nie może liczyć na dopłaty i wsparcie zewnętrzne, a spadek liczby pasażerów w niektórych okresach sięgał nawet 90 proc. Ratunkiem – i dla lokalnych przewoźników, i mieszkańców podtoruńskiej gminy – mogą być środki z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Rząd na odbudowę lokalnych połączeń autobusowych przeznaczył w tym roku 800 mln zł. Dofinansowanie ma być przekazywane przez wojewodów.

– Po podpisaniu umowy o dopłatę organizatorzy publicznego transportu zbiorowego będą zawierali umowy z operatorami o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego i uruchamiali linie komunikacyjne przy wsparciu środków z funduszu – tłumaczy Szymon Huptyś, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.

Pula środków z funduszu dla Kujaw i Pomorza wynosi ok. 46,7 mln zł. Arriva zwróciła się już do kilkunastu jednostek samorządowych z województwa kujawsko-pomorskiego z propozycją podjęcia współpracy w zakresie wykorzystania rozwiązań pomocy rządowej.

– Nie składamy żadnych wniosków, ponieważ w tej operacji uczestniczy gmina miasta Toruń i gmina Zławieś Wielka. W takim wypadku przewoźnik musi wystąpić bezpośrednio do marszałka. Jesteśmy już po rozmowach z firmą Arriva – podsumowuje Jan Surdyka, wójt gminy Zławieś Wielka.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *