Jak pogodzić głębię pijanej duszy z płycizną pijanego ciała? (Jerzy Pilch) [FELIETON]

Felietony i opinie Wiadomości
Jan Krzysztof Ardanowski, Poseł na Sejm RP

Alkoholizm jest chorobą społeczną, której skutków doświadcza około 8-10 proc. społeczeństwa, nie tylko alkoholicy, ale także członkowie ich rodzin. Wszystko, co może służyć ograniczaniu alkoholizmu, czyli braku odpowiedzialności za swój los, trzeba wspierać.

Niezrozumiałe jest jednak blokowanie od lat produkcji niewielkich ilości alkoholi przez samych rolników, które, jako produkty regionalne, mogłyby być przez nich sprzedawane.

REKLAMA

Alkohole znakomitej jakości, jak destylaty czy okowity, ale również nalewki, są ekskluzywne i drogie i nie one są przyczyną alkoholizmu.

W tej chwili dobrze wykonane nalewki, które są również elementem budowania zdrowia, kosztują zdecydowanie więcej niż 100 zł za litr. To nie są alkohole dla ludzi uzależnionych. Jeżeli chcemy walczyć z alkoholizmem, przede wszystkim powinniśmy eliminować tanie wina owocowe, „małpki” i starać się utrudnić dostęp do alkoholizowania przez bardzo tanie piwo, czy raczej produkt piwopodobny, który z piwem nie ma nic wspólnego. Ponad 80 proc. rynku piwa mają trzy koncerny zachodnie. To podstawowy alkohol rozpijający społeczeństwo, w tym również młodzież. W Polsce 55 proc. wypijanego alkoholu pochodzi z piwa. Młodzi ludzie, 13-14-letnie dziewczęta i chłopcy, są już po „piwnej” inicjacji alkoholowej na różnego rodzaju imprezach. Nie jest to więc problem alkoholu rolniczego – okowit, destylatów i nalewek czy cydru, tylko właśnie tych marnej jakości innych alkoholi. 

Uważam, że produkty alkoholowe są takimi samymi wartościowymi produktami rolniczymi jak inne. Nie rozumiem ostracyzmu, jaki jest związany z produkcją alkoholi.

W bardzo wielu krajach rolnicy mogą ze swoich surowców wytwarzać alkohole, np. palinkę, rakiję czy śliwowicę, które Polacy przywożą z urlopów z miejsc, w których byli i cieszyli się życiem. Wydaje mi się, że w Polsce również należałoby to zalegalizować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *