Czy dokumenty sprzedaży zostały sfałszowane? Gmina składa doniesienie do prokuratury

Box2 Czernikowo Wiadomości
Fot. Łukasz Piecyk

Dzień, w którym Janusz Sz. zamieszkał w gminie Czernikowo i zaczął prowadzić działalność, przeklinać musiało trzech kolejnych wójtów tej gminy. Sprowadził on niemałe kłopoty nie tylko na Witowąż, ale i na mieszkańców dwóch bloków przy ul. Kwiatowej. Czy zawiadomienie do prokuratury będzie przełomem w tej sprawie?

– Pamiętam go z lat 80., gdy krótko pracowaliśmy razem na fermie w Witowężu – wspomina jedna z mieszkanek. – Już wtedy mi się nie spodobał, bajkopisarz. Był kierownikiem Spółdzielczego Gospodarstwa Rolnego w Osówce, a w blokach mieszkali pracownicy Fermy Tuczu Trzody Chlewnej i stamtąd byli dowożeni do pracy. Gdy w końcu lat 90. podjechaliśmy na teren dzisiejszego Bioplastu, zobaczyliśmy bramę zamkniętą na kłódkę, a za nią wielkie nic. Zniknęło wszystko: maszyny, kwarantanna, kilkanaście szop inwentarskich, budynek administracyjny. A on chodził po wsi i ciągle opowiadał, że „już zaraz będzie miał duże pieniądze”. 

REKLAMA

– Po likwidacji czernikowskiej Spółdzielni Kółek Rolniczych dokonano podziału majątku – część historii przybliżył radny Mieczysław Kasprowicz na sesji Rady Gminy. – Samorząd przejął bazy maszynowe w Czernikowie, Mazowszu (tam właścicielem było kółko rolnicze). W trakcie podziału bloki przypadły funkcjonującej wtedy jeszcze fermie. Gospodarstwo nie było jeszcze wówczas tak zadłużone. Czy były jeszcze jakieś inne możliwości działania? Nie wiem. 

Gmina na przestrzeni trzydziestu lat kilkukrotnie próbowała rozmawiać z zarządem Spółdzielczego Gospodarstwa Rolnego i wejść na hipotekę SGR. Nieskutecznie, bo właściciel nie stawiał się na spotkania, a zadłużenie było za małe. Tymczasem bloki nie były podpięte do sieci kanalizacyjnej, a brak właściwego nadzoru nad wywozem nieczystości i funkcjonowaniem instalacji doprowadził do tego, że piwnice zalane były fekaliami. Gmina na własny koszt podłączyła budynki do sieci kanalizacyjnej. Kotłownia była tak zaniedbana, że piec się popsuł, a komin zawalił się. Od tego czasu każde mieszkanie „grzać” musiało się samodzielnie. Rozwiązania były różne – od piecyków elektrycznych po gazowe, a nawet piece na paliwa stałe. O rozwiązania wentylacyjne i odprowadzanie spalin – lepiej nie pytać. Czarę goryczy przelało sprzedanie bloków firmie spoza regionu, która rozpoczęła naliczanie czynszów w wysokościach, jak mówią mieszkańcy, oderwanych od rzeczywistości. Budynek ma szereg zaleceń wydanych przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, których nikt nie realizuje, a duch SGR-u nadal unosi się nad gminą. Jak się okazuje, spółdzielni nikt nie zlikwidował. 

Dlatego środowa sesja Rady Gminy może być przełomem w tej sprawie. Gmina złoży doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Lipnie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na fałszowaniu dokumentów przez Janusza Sz. oraz inną osobę, która miała mu pomagać w tym procederze. 

– Gmina ponosi wymierne straty finansowe – mówił wójt Tomasz Krasicki na wspomnianej sesji. – Już teraz wierzytelność tej spółdzielni w stosunku gminy wynosi ponad 150 tys. zł, a za chwilę dojdzie kwota kolejnych 100 tys. zł, także w związku z działalnością w obszarze zarządzania blokami. Dlatego podjęliśmy współpracę z kancelarią prawną i otoczyliśmy opieką zarówno mieszkańców, jak również interesy samorządu gminnego. Wskutek pierwszych ustaleń i prac kancelarii prawnej pojawia się właśnie pierwsze zawiadomienie do prokuratury. Dotyczy prawdopodobnego sfałszowania dokumentu, który stał się podstawą do przewłaszczenia bloków na rzecz firm finansowych, które potem przekazywały sobie nieruchomość. Próbujemy wzruszyć te akty notarialne, wydane na podstawie prawdopodobnie sfałszowanego dokumentu. Uważam, że warto, bo nie możemy ulegać i wydawać pieniędzy publicznych (…). Musimy dbać o mienie gminne, musimy dbać o mieszkańców.

Dziś Janusz Sz. przebywa w zakładzie karnym. Odbywa karę pozbawienia wolności za co najmniej dwa czyny zabronione: napaść na funkcjonariusza policji oraz działalność w Witowężu. Był również oskarżony o przemoc wobec członka rodziny. Bloków pozostałych po spółdzielczych i państwowych gospodarstwach rolnych jest jeszcze wiele w regionie. Czy takich spraw będzie więcej? 

Anna Zglińska
Historyczka, technik informatyk, okazjonalnie archiwistka. Zaczynała od pisania po ławkach w szkole, prowadzenia bloga, potem w "Nowościach", dziś w "Poza Toruń" i "Tylko Toruń". Ukradkiem zbiera materiały do książki... kucharskiej.

1 thought on “Czy dokumenty sprzedaży zostały sfałszowane? Gmina składa doniesienie do prokuratury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *