Bez wahania pomaga tym, którzy tego potrzebują. Mariusz Babiarz, fizjoterapeuta z Krobi, wciąż szuka osób, które mógłby objąć opieką medyczną

Box1 Materiały partnera Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Mariusz Babiarz, fizjoterapeuta z Krobi, wierzy, że każdy może czynić dobro i nie potrzeba do tego wielkich pieniędzy. Wystarczy dać to, co ma się najcenniejszego – własne poświęcenie. Wykorzystując siłę swoich rąk, a także wiedzę medyczną i doświadczenie, przywraca do sprawności i niesie ulgę w cierpieniu. Całkowicie bezinteresownie pomógł już dziesiątkom osób.

„Człowiek dusza” – tak mówi o Mariuszu Babiarzu dyrektorka Powiatowej Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Wielgiem Iwona Lewandowska. W styczniu fizjoterapeuta został oficjalnie partnerem medycznym placówki, jednak współpraca Babiarza z domem dziecka pod Golubiem-Dobrzyniem trwa o wiele dłużej. Zaczęło się przypadkiem – Mariusz Babiarz akurat rehabilitował mamę jednej z wychowawczyń placówki. Od słowa do słowa, okazało się, że w domu dziecka przebywa chłopiec z talentem do biegania. Babiarz bez wahania zaproponował, że w razie ewentualnych kontuzji czy urazów przyjmie Oskara za darmo, bez kolejki. 

REKLAMA

– Zależało mi na tym, by chłopak mógł trenować bez przeszkód i rozwijać swój talent – mówi Mariusz Babiarz. – W sporcie łatwo o urazy, które zmuszają do czasowego zaprzestania treningów. Tymczasem zbliżają się jakieś ważne zawody albo sportowiec akurat jest w życiowej formie; szkoda byłoby zaprzepaścić swoje szanse tylko dlatego, że kolejka do rehabilitacji na NFZ jest bardzo długa albo nie stać nas na zabiegi komercyjne. Jeśli jest ktoś, komu warto pomóc, robię to bez wahania i tak właśnie było z Oskarem – opowiada fizjoterapeuta.

Gdy pojawiła się kontuzja, rozpisali wspólnie serię zabiegów. Przez następnych kilkanaście dni chłopak dochodził do zdrowia pod okiem Mariusza Babiarza.

Dyrektorka placówki, w której wychowuje się Oskar, nie szczędzi słów uznania wobec fizjoterapeuty.

– Choć od lat kieruję tą placówką, nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak autentyczną chęcią pomocy – mówi Iwona Lewandowska. – Pan Mariusz nie robi tego, by się wypromować, nie dba o własny wizerunek. Gdy usłyszał, że jeden z naszych wychowanków marzy o prawie jazdy, bez wahania postanowił opłacić mu kurs. Później wysłał mi smsa: „Dziękuję, że dzięki pani mogę zrobić coś dobrego”.

Jak wspomina fizjoterapeuta, zawsze chciał pomagać, wykorzystując swoją wiedzę i umiejętności. Wyznaje zasadę, że każdy może czynić dobro i nie potrzeba do tego wielkich pieniędzy – wystarczy użyć swoich własnych talentów. Mariusz Babiarz wykorzystuje siłę własnych rąk, by ulżyć innym w rozmaitych dolegliwościach. Wie też, że nie każdego stać na usługi fizjoterapeuty. Dlatego już na początku swojej działalności postanowił, że część swojego czasu będzie poświęcał pacjentom nieodpłatnie. W tamtym okresie pomagał głównie podopiecznym Domu Pomocy Społecznej „Dom Kombatanta” w Dobrzejewicach, co robi do dzisiaj.

– Należy pamiętać o osobach starszych, schorowanych, które potrzebują naszej opieki. To nie jest tak, że warto pomagać czy sponsorować tylko tych, z którymi wiąże się jakiś potencjał – utalentowanych młodych sportowców itd. Owszem, to też jest ważne, by wesprzeć młode talenty, gdy nie mają jeszcze siły przebicia i dostępu do bogatych sponsorów, którzy chętnie zareklamują samych siebie dzięki ich sukcesom. Ale prawdziwa pomoc polega na czymś innym. Nie da się jej w żaden sposób „wykorzystać”. Jedyną nagrodą może być niekiedy satysfakcja, że osoba, która po raz pierwszy weszła do naszego gabinetu z wielkim trudem o dwóch kulach, z biegiem czasu odzyskuje część dawnej sprawności – mówi Mariusz Babiarz.

W grudniu ubiegłego roku całą Polską wstrząsnęła tragiczna śmierć dwojga strażaków z Czernikowa, którzy zginęli, jadąc do pożaru. W wypadku obrażenia odniosło kilku innych druhów. Mariusz Babiarz zareagował po swojemu – zaoferował pomoc w rehabilitacji poszkodowanych.

Najpierw skontaktował się z gminą, by nawiązać kontakt z rannymi strażakami. Po ustaleniu ich stanu i potrzeb rozpisał szczegółowy grafik zabiegów. Od kilku tygodni strażacy regularnie zjawiają się w gabinecie Mariusza Babiarza, gdzie wracają do dawnej sprawności. Wszystko w ramach bezpłatnej współpracy. Na tym jednak nie koniec – Babiarz poprosił także gminę, by wskazała inne osoby zamieszkujące na jej terenie, które mogą potrzebować specjalistycznej pomocy.   

Mariusz Babiarz wciąż szuka nowych możliwości udzielenia pomocy. Dzwoni do urzędów i instytucji takich jak domy opieki czy szkoły sportowe, by zaoferować swoje umiejętności. 

– Często zdarza się, że w pierwszym kontakcie moi rozmówcy pozostają nieufni. No bo jak to, dzwoni z propozycją i nie chce nic w zamian? Dopiero po pewnym czasie zaczynają ufać, że nie ma tu żadnego podstępu, że po prostu chcę komuś pomóc – mówi Mariusz Babiarz. 

W ten sposób Mariusz Babiarz został patronem medycznym utalentowanego 20-latka z Brzozówki w gminie Obrowo, Daniela Rumińskiego, który znajduje się w światowej czołówce akrobatów rowerowych. W razie potrzeby rehabilituje też zawodników kilku klubów sportowych z tej gminy. Niedawno spotkał się z wójtem gminy Obrowo, by omówić możliwości stałej współpracy. Planuje też nawiązać bliższe relacje z Urzędem Gminy Lubicz.
Babiarz sprawuje także opiekę medyczną nad zawodnikami klubu piłkarskiego Start Mentzen Toruń, którym pomaga w razie kontuzji.

– Mam w sobie potrzebę, by działać dla dobra innych i robię to najlepiej, jak potrafię: używając siły własnych rąk, wiedzy medycznej i doświadczenia – mówi Mariusz Babiarz. – Od początku miałem takie założenie, że nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze. Powrót do zdrowia i sprawności to rzecz, której nie da się wycenić. Tyle jestem w stanie dać i będę to robił, dopóki starczy mi sił – podsumowuje fizjoterapeuta.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.