Wyrok skazujący. Sprawca tragicznego wypadku w Klamrach ponownie stanął przed sądem

Box2 Powiat chełmiński
Fot. Łukasz Piecyk

Dwie różne wersje zdarzeń, dwie grupy świadków i jedna prawda. Mateusz M., oskarżony o złamanie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, został skazany przez Sąd Rejonowy w Chełmnie na karę pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i 2-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok jest nieprawomocny.

Mateusz M., za spowodowanie wypadku drogowego pod wpływem alkoholu, w którym zginęło siedmioro jego przyjaciół, w 2014 r. objęty został dozorem kuratora. Sąd nałożył na niego także zakaz spożywania alkoholu i prowadzenia pojazdów mechanicznych do 2 sierpnia 2018 r. Według relacji sąsiadów, za kółko wsiadał już wcześniej. Na gorącym uczynku wpadł 30 lipca ub.r., kiedy wracał ciągnikiem z pola.

– Syn zobaczył na jednym z pól w Dolnym Starogrodzie Mateusza, jego ojca i dwa pojazdy. Byliśmy pewni, że jednym z nich przyjechał chłopak – relacjonował nam ojciec zmarłego w wypadku Patryka. – Gdy wyjechał na drogę, ruszyliśmy za nim, dając znaki do zatrzymania. Chłopak nie reagował. Doprowadził do zderzenia. Chwilę po kolizji uciekł maszyną w pole.

Na miejsce zdarzenia wezwany został patrol policji. Po chwili samochodem osobowym przyjechał Mateusz i jego ojciec. Według ich relacji to ten ostatni miał prowadzić ciągnik. Mundurowi tłumaczeniom tym nie dali wiary. Podobnie jak prokuratura.

– Na sali rozpraw zeznawały dwie grupy świadków – jedna, która wskazuje, że osobą kierującą był Mateusz, oraz druga – że ciągnik prowadził jego ojciec – zaznaczał w mowie końcowej prokurator Marcin Mazur z Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód. – W mojej ocenie zeznania rodziny, która uczestniczyła w zdarzeniu, są spójne, logiczne i wyjaśniają wszystkie okoliczności związane z próbą zatrzymania kierującego ciągnikiem. Z kolei, według mnie, takiej spójności i logiczności brakuje w zeznaniach świadków wskazujących, że to ojciec oskarżonego był za kierownicą pojazdu.

Jak podkreślił prokurator, Mateusz M. przed pięcioma laty potraktowany został przez sąd bardzo łagodnie. Dostał szansę, z której jednak nie skorzystał. Poczuł się zbyt pewnie i zaczął nałożone ograniczenia lekceważyć.

– Zwrócę uwagę na zeznania jednego ze świadków, który mówił, że widział, jak Mateusz M. jeździł na podwórku ciągnikiem – przytoczył przed sądem prokurator Mazur. – Orzeczenie sądu dosłownie zakazuje prowadzenia pojazdów – wszelkich i wszędzie.

Prokurator wnioskował dla oskarżonego o 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów na okres lat 8 oraz obciążenie M. kosztami postępowania procesowego.

Obrona była innego zdania.

– Od samego początku Mateusz M. mówi: „ja do zarzutu, że kierowałem tym ciągnikiem, się nie przyznaję” – przytaczał słowa obrońca adwokat Zbigniew Środa. – Jego ojciec mówi: „to ja jechałem tym ciągnikiem”. Słusznie pan prokurator powiedział, że są dwie grupy świadków. Ale oskarżenie podzieliło je selektywnie. Jest grupa, która potwierdza, że samochód ojca Mateusza stał cały czas na podwórku. W ciągniku zaś sąsiad rozpoznaje w kierowcy ojca, nie Mateusza. Nie wspomnę już o całej sprawie – co to za sposób zatrzymania? Roman M. mówił: „zajechano mi drogę, gdyby nie to, że miałem zdjęty ważący 800 kg obciążnik, nie wyhamowałbym”. Dlaczego uczestnicy nie zadzwonili na policję wcześniej? Mamy bardzo wątpliwy materiał dowodowy i nie widzę w nim winy Mateusza. W świetle tego, co usłyszeliśmy na rozprawie, wnoszę o jego uniewinnienie.

Decyzją sądu Mateusz M. skazany został na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata i 2-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok jest nieprawomocny.

– Naszym zdaniem wyrok nie jest adekwatny do winy – mówi jedna z pokrzywdzonych rodzin. – Poprzedni wyrok sądu został przez Mateusza zlekceważony. Z uwagi na to, ten powinien być surowszy.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *