We wtorek rusza strajk włoski nauczycieli. Co to oznacza dla uczniów?

Box1 Wiadomości
Fot. Łukasz Piecyk

Zgodnie z zapowiedziami Związku Nauczycielstwa Polskiego 15 października nauczyciele ponownie przystąpią do protestu. Przybierze on formę strajku włoskiego. W praktyce oznacza to, że ograniczą oni swoją szkolną aktywność tylko do wykonywania obowiązków zapisanych w statucie szkoły. O formie protestu zadecydowała anonimowa ankieta, w której w całej Polsce wzięło udział ponad 200 tys. osób.

– Protest włoski, za którym się opowiedziało ponad 50 proc. badanych pracowników oświaty, mamy rozpocząć zgodnie z ustaleniami zarządu głównego od 15 października. Oczywiście, decyzja o przystąpieniu do tego protestu jest dobrowolna dla każdego nauczyciela – mówi Marta Humienna, prezes toruńskiego ZNP. – Nadszedł taki czas, że właśnie sobie mamy uświadomić, jakie zadania są obowiązkowe w naszej pracy, a za jakie zadania powinien nam pracodawca zapłacić, jeżeli je wykonamy.

REKLAMA

Krytycznie wobec takiego stanowiska wypowiedziała się Maria Mazurkiewicz, kujawsko-pomorski wicekurator oświaty.

– Mam wrażenie, że strajk włoski to, w przypadku zawodu nauczyciela, działanie samemu sobie na złość. Tak naprawdę, jeżeli nauczyciele nie będą pracować dla uczniów, to będą działać sobie na szkodę. Uczniom też oczywiście, ale przede wszystkim sobie – twierdzi Mazurkiewicz.

Wyglądać ma to tak, że nauczyciele realizować będą tylko te zajęcia dydaktyczne, które wpisane są w arkusz organizacji szkoły. Nie będą także wykonywać swoich obowiązków w czasie weekendów ani brać udziału w koordynowaniu projektów unijnych czy w pracach inwentaryzacyjnych w szkołach.

– Mamy realizować po prostu zadania, które wynikają z ustawy, z postanowień prawa – dodaje Humienna.

Z takim uzasadnieniem nie zgadza się Mazurkiewicz.

– Jeżeli nauczyciel, a wraz z nim rada pedagogiczna, założył w planie pracy, że będzie na przykład organizował jakieś zajęcia pozalekcyjne, wyjścia do teatru, wyjazdy do muzeum, to musi to zrealizować, ponieważ zostanie z tego rozliczony. To mieści się też w obowiązkach nauczyciela. Jeżeli nauczyciele teraz powiedzą, że nie będą organizowali takich wyjść, bo to jest coś ponad, należy wyraźnie podkreślić, że nic nie jest ponad. To zostało zaplanowane w planie pracy. Jeżeli zostało zaplanowane, musi być zrealizowane – przekonuje Mazurkiewicz.

Postulaty są takie jak ostatnio. Protestujący domagają się przede wszystkim podniesienia płac. Ich zdaniem wykonywana przez nich praca zasługuje na większe wynagrodzenie. To jednak niejedyny cel protestu.

– Na pewno chcemy zwrócić uwagę na to, jak ważna jest nasza praca. Że przede wszystkim dziecko i uczeń są dla nas najważniejsze – zaznacza Humienna.

Zdaniem Mazurkiewicz wznowienie strajku ma raczej charakter polityczny niż ideowy.

– Myślę, że lepiej, by ci, którzy ten strajk podejmują, zadali sobie pytanie, o co im tak naprawdę chodzi – pyta wicekurator.

Nie wszyscy wezmą udział w proteście. Do strajku nie przystąpi np. Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Obrowie.

– Związki zawodowe oszukały nauczycieli podczas ostatniego strajku, to znaczy wycofały się w połowie walki – mówi Przemysław Piotrowski, dyrektor placówki. – Między nauczycielami doszło do takich głębokich podziałów, że myślę, że kolejna próba strajku okazałaby się niewypałem. Ludzie, którzy strajkowali i walczyli dla idei, zostali pozbawieni wynagrodzenia i w sumie nic nie wywalczyli. Myślimy, że przy obecnym układzie politycznym próba strajku nie ma sensu, bo to i tak nic nie zmieni.

Zdania są więc podzielone. ZNP zapewnia, że sytuacja nie odbije się na uczniach. Protest został zapowiedziany jako bezterminowy i trudno przewidzieć, czy coś się zmieni po zbliżających się wyborach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *