Trzeba tylko podnieść się zza biurka i pojawić się na Welconomy

Box2 Materiały partnera
Dr Jacek Janiszewski (fot. Łukasz Piecyk)

18 i 19 marca w Toruniu odbędzie się 16. edycja Welconomy Forum in Toruń, jedna z trzech najistotniejszych konferencji gospodarczo-ekonomicznych w Polsce. – Warto u nas bywać – mówi dr Jacek Janiszewski, organizator forum w rozmowie z Wojciechem Giedrysem.

Polityka, ekonomia i gospodarka stykają się w wielu momentach. Ale jak polityka bez gospodarki i ekonomii nie może się obejść, tak gospodarka i ekonomia czasami sobie radzą lepiej bez polityki. Jak się udało panu stworzyć forum ponad podziałami? Na Welconomy przyjeżdżają ludzie z bardzo różnych opcji politycznych i w Toruniu potrafią ze sobą rozmawiać, a barwy polityczne schodzą na dalszy plan.

Ekonomia, gospodarka i polityka są jak trzy siostry. Gospodarka zawsze była związana z ingerencją polityki, a gwarancją sukcesu współpracy ich obu jest rozsądek ekonomiczny. Kiedy ekonomię pomijano i ponad nią stawiano politykę, przegrywano z kretesem niezależnie od sytemu zarządzania państwem. Jeżeli gospodarka kieruje się brakiem podstawowych zasad ekonomicznych musi zbankrutować, niezależnie od tego, czy dotyczy prywatnego biznesu, czy państwa. Dlatego wielkie konsorcja, środowiska polityczne, struktury społeczne, a nawet systemy organizacyjne państw, choćby komunizm, upadały i upadają do dziś. Trzeba przewidywać pewne rzeczy, które się wydarzą w nieodległym czasie także z punku widzenia ekonomicznego. Po to są między innymi organizowane są takie konferencje jak nasza. Zawsze uważałem, że w konfliktach politycznych prowadzących do licytowania się wydatkami bez refleksji nad kosztami tlą się niepowodzenia ekonomiczno-gospodarcze korporacji i państw. Jeżeli konflikt polityczny toczy się w atmosferze wzajemnego szacunku, a różnice nie są powodem drenażu zasobów państwa, to mamy do czynienia z odpowiedzialnym podejściem do uprawiania polityki, służymy dobru państwa i społeczeństwa. Jestem zdania, że największym nieszczęściem państw, w tym także Polski, jest zacietrzewienie wewnętrzne dwóch czy trzech środowisk politycznych i kupowanie wyborców ich własnymi wypracowanymi pieniędzmi z budżetu państwa. We wszystkim musi być umiar pomiędzy zaspakajaniem potrzeb społecznych i rozsądkiem gospodarczym, pomimo różnic o charakterze politycznym. My Polacy musimy tym bardziej na to uważać, bo waśnie i spory wewnętrzne nie biorące pod uwagę szukania kompromisów dla dobra państwa były wielokrotnie przyczyną naszych największych nieszczęść. Oby nie powtórzyła się myśl, której tak bardzo powinniśmy się bać… Skłóć Polaków miedzy sobą, a Polskę sami Ci podadzą na tacy…

Po co ludziom biznesu politycy na tego typu konferencjach?

Politycy wyznaczają pewne kanony uprawiania polityki, a to ma wpływ na gospodarkę i tak dzieje się na całym świecie. Jednak jeśli czasem udaje się przymusić polityków do podejmowania decyzji ułatwiających, wręcz upraszczających życie biznesowi, to mamy do czynienia z wielkim sukcesem. Ta zasada zawsze nam przyświecała, to nasz naczelny najważniejszy cel. Ludzie muszą się ze sobą spotykać, wymieniać poglądy, poznawać swoje racje, dlatego warto bywać na Welconomy. Kiedyś takich konferencji po prostu nie było, ludzie byli zagubieni, szukali siebie, choć wydawało się, że w erze elektroniki nie jest to potrzebne. Dziś konferencji jest sporo, jednak tych, gdzie spotykają się wszyscy reprezentujący biznes, gospodarkę, naukę i kulturę, by przekazać sobie wzajemnie wiedzę, jest nadal niewiele. Trzeba zatem było walczyć o jakość. Wydaje się, że w ciągu 10 ostatnich lat, jeśli chodzi o Welconomy, to bardzo ciężko pracujemy nad jakością, nie wchodząc w typowo polityczno-gospodarczą komercję. Chcemy zatrzymać się na konferencji gromadzącej do 2 tys. osób, zapraszać zwaśnionych ze sobą polityków, nie zaniedbywać tych, którzy byli i zapraszać tych, którzy mogą być ważni w przyszłości w zarządzaniu naszym krajem, województwem, gminami. W ten sposób korzysta na tym miasto, region i z pewnością nasz kraj, bo nikt nie kwestionuje, że Welconomy Forum in Toruń to jedna z trzech najistotniejszych konferencji gospodarczo-ekonomicznych w Polsce.

Politycy na tej konferencji nie są dodatkiem. Nie tyle podnoszą jej rangę, co sprawiają, że forum może mieć też siłę sprawczą.

Czasy kiedy polityk był elementem przyciągającym ludzi, którzy chcą wykupić bilet i przyjechać na konferencję, już minęły. Przedsiębiorcy są bardzo dobrze wykształceni, znają świat i nie przyjadą po to, żeby wysłuchać następnego – mądrzejszego, mniej mądrego, bardziej lub mniej radykalnego – polityka. Oni przyjadą po to, żeby porozmawiać z innymi przedsiębiorcami i na miejscu poznać inne przestrzenie gospodarcze na świecie. W jednym miejscu mają wszystko. To jest element przyciągający. Jest jeszcze inna kwestia politycy, którzy przyjeżdżają do Torunia, spędzają u nas dwa dni, biorą udział w trzech, czterech panelach, czasem również w sesji plenarnej, mówiąc wszystkim co myślą, ścierają się w poglądach, a przede wszystkim, jeśli są mądrzy, to wykorzystają ten czas na wysłuchanie informacji od uczestników konferencji, nierzadko na bardzo wysokim poziomie.

Na Welconomy po raz kolejny uczestnicy będą mogli poznać rynki, które są nieznane w Polsce, np. w Brazylii, Angoli, Iraku czy Indonezji.

Pracujemy nad tym projektem pięć lat. Chcielibyśmy, żeby Toruń stał się miastem kongresowym, do którego przyjeżdżają przedsiębiorcy z całego świata, aby wymienić doświadczenia i nawiązać współpracę. Dlatego w tym roku podsumujemy wieloletnią współpracę z Kazachstanem, Białorusią, Ukrainą. Pokażemy możliwości współpracy z takimi krajami, jak: Brazylia, Indonezja, Angola, Nigeria i Irak. W tych krajach przetoczył się głęboki kryzys gospodarczy albo wieloletnie wojny, dlatego te rynki są wznoszące i potrzebujące praktycznie wszystkiego. Przez najbliższe lata będą nadrabiać te zaległości, potrzebują wszystkiego, mają pieniądze i albo jako Polacy tam się znajdziemy, albo zrobią to inni. To wielka szansa dla dużej ilości firm przede wszystkim z naszego regionu. Trzeba tylko podnieść się zza biurka i pojawić się na Welconomy.

Uczestnicy Welconomy dostaną „instrukcję obsługi” do tych rynków?

O tych rynkach będą mówić ludzie stamtąd albo Polacy mający doświadczenie w prowadzeniu interesów w tamtych krajach. Traktujmy to jako misję gospodarczą dla naszego całego regionu, a szczególnie naszych pięciu dużych miast, które według nas stanowią jeden zwarty kompleks inwestycyjny, inaczej mówiąc metropolię kujawsko-pomorską. Ogromny potencjał zasobów ludzkich technicznych i intelektualnych. Na Śląsku stworzono metropolię z 10 miast, dlaczego my nie możemy stworzyć jej z pięciu. Mimo różnych kompletnie bezsensownych niesnasek trzeba nad tym cierpliwie pracować. Bo w grupie jest siła i ogromny potencjał. Wspólne misje wsparte przez urząd marszałkowski mogą być elementem bliskiej współpracy regionu ze światem, przełamywaniem pewnych stereotypów szczególnie młodych firm, które mają wszystkie atuty, a brakuje im tylko wewnętrznego poczucia, że Indonezja, Filipiny czy Brazylia to nie jest koniec świata i że można z nimi współpracować. To jest cel na najbliższe lata naszej konferencji.

Wcześniej obierali państwo raczej kierunek na Wschód. Teraz można już mówić o bardziej globalnym spojrzeniu w przypadku Welconomy?

Tak, bo na wschód patrzyliśmy z punktu widzenia politycznego. Są to nasi bracia, mają problemy, które my mieliśmy 20 lat temu. Na Wschód patrzyliśmy, bo dynamiczniej rozwijały się Chiny i były, i mogą być świetnym partnerem do współpracy. Ale środek ciężkości szczególnie w sferze produkcji i zapotrzebowania na produkty przechodzi gdzieś indziej – do Afryki i Ameryki Południowej. Stąd też nasz duży wysiłek, żeby te kraje i tę przestrzeń geopolityczną z punktu widzenia świata coraz lepiej penetrować.

Tegoroczna edycja to blisko 30 paneli z bardzo różnorodną tematyką, począwszy od przemysłu obronnego, a skończywszy nawet na profilaktyce zdrowotnej. Będzie mowa m.in. o centralnym porcie komunikacyjnym. Każdy coś dla siebie znajdzie. Do Torunia zjadą ludzie z bardzo różnych branż.

I o to nam chodzi. Wynika to z mojego wieloletniego doświadczenia jako byłego ministra rolnictwa, polityka, ale także menedżera, że jeżeli ktoś chce pojechać na typową konferencję określonej branży, to niepotrzebna jest mu taka konferencja jak toruńska. Jednak jeżeli chcemy o problemach swoich czy branży mówić do reszty świata i to nie przez media elektroniczne, wówczas koniecznie trzeba być na takiej konferencji jak Welconomy. To właśnie tu dochodzi do wymiany poglądów różnych grup społecznych, branż i ich punktów widzenia w skali makro. Zależy nam zawsze, żeby politycy się spotykali i wymieniali poglądy z biznesmenami, samorządowcami, niezależnie od reprezentowanych kolorów politycznych czy też branż. Zawsze mnie denerwowało, że rolnicy spotykają się ze sobą, energetycy ze sobą, lekarze ze sobą, prawnicy ze sobą, itd. Ponarzekają, nakrzyczą na ministra resortowego, a potem zjedzą z nim kolację i się rozjadą. Z tego nic nie wynika. Cały sens robienia konferencji polega na tym, by o branżowych problemach informować innych. Uczyć ich rozumienia kłopotów branży i uzyskania wsparcia do naprawiania błędów, które mogą szkodzić całej gospodarce. Wielu przywódców związkowych by się uwiarygodnić we własnej grupie, nie szuka cierpliwie rozwiązań w duchu dialogu i poszanowania innych. W pewnym momencie wychodzą na ulice i żądają czegoś dla siebie, nie biorąc pod uwagę całej złożoności problemów dotyczących Państwa. Welconomy spełnia zatem również funkcję edukacyjną.

Hasło tej edycji Welconomy to „Niepodległa – nowe wyzwania”. O jakie wyzwania chodzi?

Nasi przodkowie oddawali życie za to, żebyśmy mogli komunikować się ze sobą w polskim języku bez ograniczeń. Oni mieli jasno określone wyzwania: niepodległość, rozwój gospodarki, po prostu Polska Niepodległa i bardzo szybko silna. Wydaje nam się, że po 100 latach są nowe wyzwania, których oni w żadnym przypadku przewidzieć nie mogli: smog, gospodarka odpadami, cyberbezpieczeństwo, struktury społeczne czy innowacyjność. Można by wymienić ich jeszcze wiele równie ważnych, a może nawet ważniejszych elementów życia społecznego w drugim stuleciu państwa polskiego. My wybraliśmy te kilka. Chcemy je omówić najpierw z ministrami i prezesami dużych korporacji, a potem w różnych aspektach warsztatowo-panelowych rozdzielić je na różne dziedziny gospodarczego. Nieprzypadkowo zaprosiliśmy na konferencję ministra środowiska Henryka Kowalczyka i liczne grono samorządowców. Oni szalenie są zainteresowani problemami smogu i zagospodarowania odpadów. To jest problem spoczywający w dużej części na samorządach. Będzie więc na Welconomy okazja porozmawiać o projektach przygotowywanych przez resort środowiska i pomysłach, jakie na te kwestie mają władze samorządowe. W zeszłym roku dzięki aktywności przewodniczącego Jacka Brygmana Konwent Wójtów naszego województwa odbył się równolegle z Welconomy. To był strzał w dziesiątkę. Chcemy to kontynuować i wpisać na stałe do programu konferencji. Skorzystają na tym najbardziej nasi wójtowie, burmistrzowie i prezydenci. Z czasem myślę, że na samorządowe Welconomy będą przyjeżdżali samorządowcy spoza regionu. Cyberbezpieczenśtwo, struktury społeczne głownie na wsi, oraz innowacyjność w gospodarki i nauki, to największe wyzwania dla Polski na nowe 100 lat.

Co się „urodziło” na forum?

Namacalnym efektem Welconomy, od kiedy organizujemy konferencję w Toruniu, jest promocja miasta na zewnątrz. Jak zaczynaliśmy pierwsze forum, to był jeden w miarę przyzwoity hotel, do którego można było zaprosić ludzi z zewnątrz. Z miasta, do którego przyjeżdżało się na kilka godzin, Toruń stał się miastem, w którym zostaje się na weekend i trudno znaleźć wolne miejsce na lunch, mimo iż na Starówce mamy prawie 300 restauracji. Oczywiście to zasługa włodarzy miasta na czele z prezydentem Michałem Zaleskim, jednak jak sądzę i my konsekwentnie realizując Welconomy, ściągając w ten sposób wielu inwestorów i polityków z całego świata, mieliśmy na to niemały wpływ. Wiem, że wielu naszych gości, którzy przyjeżdżają po raz pierwszy do Torunia w trudnym, dżdżystym, marcowym czasie, wraca do nas z całymi rodzinami w długi majowy weekend, bo już tutaj byli i coś zaiskrzyło miedzy miastem, regionem a nimi i chcą tu wracać. Chcą, by ich rodziny oraz partnerzy biznesowi zrozumieli, dlaczego tu inwestują i do nas przyjeżdżają. Staramy się pokazywać w ramach Welconomy nie tylko Toruń, ale także inne miasta i miejsca w regionie. To jednak zależy od ich prezydentów i burmistrzów, czy nasze możliwości wykorzystają, tym bardziej że mają tak wielkie wsparcie w marszałku Piotrze Całbeckim, przewodniczącym Ryszardzie Boberze i radnych wojewódzkich. Mamy nadzieję, że z czasem będzie to nasza wspólna wielka, kujawsko-pomorska konferencja, która będzie oddziaływać na całą północną część Polski, na polskie Pomorze zachodnie, środkowe, wschodnie i Kujawy. Taki plan i zadanie sobie postawiliśmy na najbliższe pięć lat.

Jakie są wymierne korzyści udziału w Welconomy, np. dla kogoś kto prowadzi małą lub średnią firmę, nie zna środowiska i przyjeżdża po raz pierwszy?

Wymierną korzyścią naszego forum jest to, że my nie dzielimy grup na VIP, super VIP czy zwykłych gości. Na Welconomy można się otrzeć o każdego. Każdy zainteresowany uczestnictwem w poszczególnych panelach tematycznych może w nich uczestniczyć bezpłatnie, wystarczy tylko dokonać rejestracji w naszym biurze mailowo lub telefonicznie. Jedno ma pewne, że wszyscy ważni ludzie będą dla niego dostępni, nie wyjdą innymi, tylnymi drzwiami jak w Davos. Nie będą tylko dla publiki przed telewizorem lub kamer najlepszych telewizji. Będą dla tych, którzy przyjdą. Zawsze zachęcam zwłaszcza młodych ludzi prowadzących młode firmy, żeby przyjeżdżali do nas. Żeby zobaczyli, że ważny polityk, prezes wielkiej firmy, utytułowany sportowiec to normalni ludzie.

Można powiedzieć, że celem Welconomy jest przełamywanie barier?

Tak. Uważam, że bardzo wiele osób i bardzo wiele firm, które mogą prężnie się rozwijać i podbijać cały świat, nie robi tego tylko z jednego powodu, że wydaje im się, że to za wysokie progi albo za dalekie odległości. Jeżeli przyjadą na Welconomy, to przekonują się, że te wielkie osobowości są zupełnie normalne jak oni, te wielkie odległości można pokonać i wszystko może się udać. Tych, którzy już mają doświadczenie, trzeba posłuchać, zajrzeć w ich osobowość i zauważyć, że niczym wielkim się nie różnią, tylko że mieli w swoim czasie większą odwagę albo znaleźli się w odpowiednim czasie i miejscu. Dlaczego więc nie ma się udać i tym, którzy swoją przygodę z biznesem lub polityką mają przed sobą.

Tagged
Wojciech Giedrys
Dziennikarz, redaktor wydań "Tylko Toruń" i działów on-line serwisów tylkotorun.pl i pozatorun.pl. Od 1999 r. w Toruniu. Miłośnik architektury modernistycznej, piewca Rubinkowa.
http://fb.me/wojciech.giedrys

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *