Szlakiem morskich latarni. Robert Kożuchowski na rowerze chce objechać polskie wybrzeże

Box2 Łysomice Wiadomości
- To było moje największe wyzwanie, ale warto było pokonać trasę Drogi świętego Jakuba – uważa Robert Kożuchowski. (Fot. Łukasz Piecyk)

Walka o sylwetkę przerodziła się w hobby, które stało się najlepszym sposobem na regenerację. Dla Roberta Kożuchowskiego, przewodniczącego Rady Gminy Łysomice, jazda na rowerze jest teraz codziennością, która pozwoliła mu pokonać swoje bariery i spełnić jedno z marzeń.

W latach młodości u przedstawiciela władz samorządowych ze sportem było różnie. Robert Kożuchowski próbował swoich sił w kilku dyscyplinach zespołowych, ale…

REKLAMA

– Mama zawsze się śmiała, że wolę siedzieć na piłce niż ją kopać czy rzucać – wspomina przewodniczący Rady Gminy Łysomice. – Coś w tym było. Nie stroniłem od sportu, ale nie byłem też nie wiadomo jakim zapaleńcem na tym punkcie. Zdecydowanie bardziej po drodze było mi z książkami.

Choć sam zainteresowany mógł się tego nie spodziewać, to jednak w czasie robienia kariery naukowej, a potem politycznej, sportowy temat powrócił.

– Moją dużą słabością jest zamiłowanie do ciasta. Jak to bywa z gastronomicznymi zainteresowaniami, nie są one łatwe, bo w większości, prędzej czy później, odbijają się na naszej sylwetce i zdrowiu – mówi Robert Kożuchowski. – Kiedy w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jest mnie trochę za dużo, postanowiłem z tym walczyć. Chciałem jednak robić coś, co nie będzie dla mnie katorgą, a fajną odskocznią i do tego pomocną dla mnie. Wybór padł na jazdę na rowerze i jazdę konną.

Obie dyscypliny stały się dobrym trafem, ale to dwukołowe zainteresowanie szczególnie przypadło Robertowi Kożuchowskiemu do gustu.

– Od pierwszej jazdy zaczęło sprawiać mi to mnóstwo frajdy – twierdzi. – Sam sposób spędzania czasu w ten sposób rewelacyjnie pozwala zebrać myśli i przeanalizować różne sytuacje. Do tego to kapitalna okazja na poznanie malowniczych krajobrazów najbliższego otoczenia. Gdyby nie rower, to nie wiem, czy udałoby mi się poznać aż tyle wspaniałych miejsc w gminie i powiecie. Osobiście stawiam na rekreację – wolę jeździć wolniej i dłużej niż się spieszyć. Z racji pełnionych obowiązków nie zawsze mogę poświęcić tyle czasu, ile bym chciał, ale staram się organizować w taki sposób, aby codziennie pokonać od 30 do 40 kilometrów.

Pomimo amatorskiego charakteru jazd Robert Kożuchowski ma na swoim koncie też udział w kilku rajdach MTB oraz turystycznych. Największym dotychczasowym wyzwaniem była jednak dla niego zeszłoroczna wyprawa z Porto do hiszpańskiego Santiago de Compostela, czyli Drogą świętego Jakuba.

– Wyprawa trwała sześć dni, a pięć z nich przejechałem na rowerze. W sumie było to prawie 300 kilometrów – opowiada. – Najgorszy był dzień trzeci. Teoretycznie miałem wtedy najmniej kilometrów do przejechania, ale był to najtrudniejszy teren. Niektóre fragmenty musiałem przejść, niosąc rower. Pojawił się kryzys, ale pomogła obecność innych osób, które przyjechały tam z całego świata. Pomimo zmęczenia panowała świetna atmosfera. Kiedy dotarłem do celu, wiedziałem, że warto było się spróbować.

W te wakacje przed przewodniczącym Rady Gminy kolejne wyzwanie. Robert Kożuchowski planuje rowerem dotrzeć do wszystkich latarni morskich położonych na polskim wybrzeżu. Wcześniej jednak spróbuje się w gminie Łysomice, gdzie ma zamiar wziąć udział w sztafecie organizowanej 22 czerwca w Kamionkach Małych podczas zawodów triathlonowych. Więcej informacji o wydarzeniu na stronie internetowej nanudemy.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *