Rzuceni na głęboką wodę. E-nauka w chełmińskich szkołach

Box1 Powiat chełmiński Wiadomości
fot. Pixabay

Przekonwertowanie stacjonarnego systemu nauczania w kształcenie na odległość wydaje się proste tylko w teorii. W praktyce jest znacznie bardziej skomplikowane. Na drodze do sprawnej realizacji podstawy programowej często staje brak komputerów w domu, słabe łącza internetowe, a czasem nawet zupełny brak kontaktu z uczniem. Szkoły jednak robią, co mogą, żeby sprostać nowym wyzwaniom.

Od 25 marca do 26 kwietnia, czyli w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i placówek oświatowych, nauka realizowana jest w systemie kształcenia na odległość. Obowiązek organizacji pracy w tym okresie spadł na dyrektorów szkół. Wydaje się, że jednym z największych wyzwań jest dostosowanie formy e-nauki do sytuacji rodzinnej uczniów i dostępności w domu sprzętu komputerowego.

REKLAMA

Już pierwszego dnia sporządziliśmy listę dzieci, które pochodzą z rodzin wielodzietnych lub nie mają komputera albo dostępu do internetu. Mam informację, że 30 dzieci, z ok. 530, zmaga się z problemami tego typu. Kłopoty często wynikają także nie tyle z braku sprzętu, co po prostu z braku umiejętności cyfrowych wśród rodziców – mówi Dorota Czyjak, dyrektorka ze Szkoły Podstawowej w Trzebczyku.

Większość placówek oświatowych do prowadzenia zajęć zdalnych wykorzystuje e-dziennik i dodatkowe platformy cyfrowe, takie jak Classroom Google. Najczęściej nauka odbywa się w formie przesyłania materiałów edukacyjnych i zadań do samodzielnego wykonania w domu. Nauczyciele często nagrywają także filmiki, w których wyjaśniają dany zakres materiału lub korzystają z ogólnodostępnych stron, rekomendowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. 

Teraz często słyszy się, że dzieci zalewane są materiałami do nauki. To nieprawda. Pozostaję z rodzicami w stałym kontakcie i nie otrzymałam od nich tej pory ani jednej opinii, że treści programowe są przeładowane – opowiada Ewa Kaczmarek ze Szkoły Podstawowej w Starogrodzie.

Uczniowie muszą odsyłać do nauczycieli wykonane zadania, co stanowi podstawę do ich późniejszej oceny i klasyfikacji. Co w sytuacji, gdy uczeń nie ma dostępu do komputera?

Rodzice radzą sobie w różny sposób, zamiast komputerów wykorzystują chociażby telefony. Jesteśmy z rodzicami w stałym kontakcie i na bieżąco monitorujemy sytuację – tłumaczy Wiesława Chojnicka, dyrektora ze Szkoły Podstawowej w Krusinie.

Receptą na problemy z dostępnością do komputerów jest wykorzystanie telefonów komórkowych. Dzieci, pozbawione możliwości pracy na komputerze, pozostają w stałym kontakcie telefonicznym z nauczycielem i mają możliwość przesyłania wykonanych zadań w postaci zdjęcia za pośrednictwem swojego smartfona. 

Podstawowym narzędziem komunikacji dla takich uczniów staje się telefon. Nauczyciele dali dzieciom możliwość takiego kontaktu, który jest dla nich najwygodniejszy – wyjaśnia Dorota Czyjak.

Wiele szkół wyszło także naprzeciw potrzebom swoich uczniów i zaproponowało im użyczenie sprzętu komputerowego do domu na czas zawieszenia zajęć stacjonarnych. Możliwość korzystania ze sprzętu szkolnego bardzo chętnie wykorzystywana jest także przez samych nauczycieli. Dyrektorzy szkół często zwracają uwagę, że nie tylko uczniowie, ale także nauczyciele mają problem z utrudnionym dostępem do komputera. Rzadko kiedy zdarza się, żeby każdy domownik dysponował swoim własnym sprzętem. W sytuacji, gdy dwójka rodziców pracuje zdalnie, a w domu są jeszcze dzieci, które muszą uczyć się on-line, pojawia się problem.

Szkoła ma dużo nowoczesnego sprzętu, dlatego staramy się, aby można go było użyczać uczniom i nauczycielom. Kilku nauczycieli już skorzystało z takiej możliwości. Mamy na tyle dużo sprzętu, że spokojnie zaspokoi on potrzeby tych uczniów, którzy mają problem techniczny – zapewnia Jacek Kordowski z Zespołu Szkół nr 2 w Chełmnie.

W sukurs uczniom przychodzi Centrum Projektów Polska Cyfrowa. Wiele szkół przystąpiło już do projektu „Zdalna szkoła”, w ramach którego 186 mln zł zostało przeznaczonych na walkę z wykluczeniem cyfrowym. Od 1 kwietnia wszystkie gminy mogą wnioskować o sfinansowanie zakupu laptopów, tabletów oraz dostępu do internetu dla uczniów, którzy nie posiadają sprzętu, umożliwiającego im realizację zdalnych lekcji. Do wniosku o przyznanie grantu można zaliczyć także sprzęt, zakupiony po 16 marca. Sugerowana przez ministerstwo cena komputera to 3.5 tys. zł, a laptopa 1.5 tys. zł. Szkoła na dokonanie rozliczenia projektu będzie miała 6 miesięcy.

Przystąpiliśmy do programu Ministerstwa Cyfryzacji i wnioskujemy o sfinansowanie 20 laptopów dla dzieci. Wykorzystujemy wszystkie możliwe środki – informuje Renata Ulatowska.

Wykluczenie cyfrowe nie jest jednak jedynym problemem, negatywnie oddziałującym na jakość kształcenia zdalnego. Okazuje się, że w niektórych placówkach kłopotliwy jest sam kontakt z uczniami, a właściwie jego brak.

Nie powiem, że wszystko jest idealnie, bo byłoby to kłamstwem. Jest bardzo duża grupa uczniów, z którymi nie ma kontaktu ani telefonicznego, ani mailowego. Nie wiemy, jaka jest tego przyczyna. Dla takich uczniów będziemy musieli wysyłać materiały drukowane, innego wyjścia nie ma – komentuje Dorota Żulewska, dyrektorka z Zespołu Szkół w Grubnie.

Szkoły musiały bardzo szybko odnaleźć się w nieznanej wcześniej rzeczywistości. Uczniowie, nauczyciele i rodzice zostali rzuceni na głęboką wodę. Pierwsze kroki już za nimi, ale to dopiero początek oswajania się z nowymi metodami i technikami kształcenia. Do osiągnięcia pełnego sukcesu potrzeba jest cierpliwość, współdziałanie i mobilizacja. Każdej ze stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *