Nowa nadzieja [FELIETON]

Felietony
Przemysław Termiński, przedsiębiorca

Już za chwilę, za dni parę… wybory. Wraz z nimi nowe nadzieje wszystkich stron. Codziennie widzimy narastającą nerwowość w obozie władzy. Nie ma dnia, żeby TVP nie epatowała nas kolejnymi doniesieniami, w świetle których kandydaci opozycji to „diabły wcielone”. Ich zwycięstwo, w tej narracji, oznacza upadek naszej ojczyzny i tajemnicze LGBT wyzierające z każdej butelki, poczynając od butelki mleka dla niemowlaka, a kończąc na kroplówkach podawanych przy szpitalnym łóżku. TVP straszy już wszystkich i wszystkim, a każdy kto zwraca uwagę, że może jednak skoncentrowalibyśmy się na faktycznych problemach, jest wrogiem i pasożytem. Retoryka niczym w czasach stalinowskich. Z drugiej strony mamy 10 kandydatów prezentujących poglądy od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy. Dla każdego coś miłego. I nie chodzi o to, by pokonać urzędującego prezydenta, ale o to, by zająć jak najlepsze przyczółki na opozycyjnej scenie. Okopać się, dokopać konkurentom, a później się zobaczy. Klasyczny obraz rozgrywki w pierwszej turze. Jednocześnie wszyscy z tyłu głowy mają, że za przysłowiowym rogiem czai się złowroga dla rządzących niespodzianka – druga tura. I wszyscy czujemy, że to już będzie całkiem inne rozdanie. Sondaże rozpalają wyobraźnię stron politycznego spektaklu do czerwoności. W drugiej turze obecny prezydent nie bardzo ma skąd czerpać rezerwy. 5 lat beznadziejnej prezydentury robi swoje. Tych, którzy w drugiej turze przeniosą głosy na Andrzeja Dudę, będzie garstka. Część wyborców „opozycyjnych” nie zagłosuje na nikogo, albo zagłosuje na tego „drugiego”. Dziś wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będzie to Rafał Trzaskowski. Młody, przystojny, wygadany. Nowa nadzieja opozycji.

REKLAMA

REKLAMA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *