Nietykalni [FELIETON]

Felietony
Przemysław Termiński

Obiecuję, że to już ostatni tekst przed świętami o polityce. Widzę na co dzień, że robimy się mocno zabiegani w ten grudniowy okres. A polityka to, jak sądzę, ostatni z tematów, który powinien akurat teraz zaprzątać głowy czytelników „Poza Toruń”.

Nie sposób przejść obojętnie obok spraw, które bulwersują nawet najbardziej wyluzowanych obserwatorów sceny politycznej. Chodzi oczywiście o prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Wszystko wskazuje na to, że PiS zabrnął w zaułek, z którego nie może łatwo wyjść. Otóż ani zmusić pana Banasia nie można do dymisji, ani przekupić, ani zastraszyć. Partia i prezes stracili nad nim panowanie. Z podobną sprawą mieliśmy do czynienia, kiedy posłuszeństwa wobec swojego obozu politycznego odmówił prezes NBP Adam Glapiński i też mimo próśb oraz sugestii wierchuszki stanowiska nie oddał. Tam co prawda „tylko” chodziło o rozpasanie finansowe doradców oraz dziwne wypady do drogich willi. W przypadku Mariana Banasia sprawa wygląda o wiele poważniej. Bo wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z dopuszczeniem na szczyty władzy osoby, która w normalnym państwie nie zostałaby pozytywnie zweryfikowana przez system. Biorąc pod uwagę również ogromny prestiż NIK i szerokie kompetencje nadzorcze, skandalem wydaje się sytuacja, w której potencjalny przestępca z politycznym mandatem PiS staje na jej czele.

To oznacza nic więcej, jak tylko error systemu mającego nas – zwykłych obywateli – chronić przed nadużywaniem władzy. Marne okazały się zapewnienia o starannie dobieranych urzędnikach z poręki PiS. Najgorsze jest również to, że do pewnego momentu pan Banaś był kryty przez najwyższe władze partii.

Mam wrażenie, że w ten sposób PiS tworzy zastępy nietykalnych, którzy mogą robić, co im się podoba, czując, że stoi za nimi partia. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *