Morskie Oko zdobyte! Niepełnosprawny Mateusz spełnił swoje marzenie

Box2 Powiat chełmiński
Mateusz Szpręglewski marzył, by o własnych siłach dojść nad Morskie Oko. Dzięki swojej determinacji 10 czerwca stanął nad taflą największego jeziora w Tatrach. (fot. nadesłane)

To, co dla jednych jest codziennością, dla innych może być dużym wyzwaniem. Niepełnosprawny mieszkaniec Lisewa wyjechał do Zakopanego i wyruszył na szlak prowadzący do Morskiego Oka. Choć stan zdrowia nie pozwolił mu przejść samodzielnie całej 9-kilometrowej trasy samodzielnie, to i tak mówi o dużym sukcesie i ogromnej radości.

Mateusz Szpręglewski ma 23 lata. Choruje od 5. roku życia. Lekarze zdiagnozowali u niego histocytozę X, moczówkę prostą, a dalsze badania wskazały także na wadę serca, skoliozę i brak w czaszce dwóch kości. W ich miejscu były kilkucentymetrowe dziury.

Na leczenie do Zakopanego trafił w 2016 r., mając już za sobą kilka zabiegów. W stolicy polskich Tatr założono Mateuszowi na kręgosłupie 2 pręty i 13 śrub. Udało się wtedy wyprostować jego postawę ciała.

Młody lisewianin od lat ma problem z utrzymaniem równowagi i poruszaniem się. Często musi się podpierać kulą. Od kilku miesięcy występują u niego także problemy z prawą ręką. Mimo to się nie poddaje i korzysta z pomocy rehabilitantów. W czerwcu ponownie wyjechał do Zakopanego, by spotkać się z ortopedą i wziąć udział w turnusie rehabilitacyjnym.

– Lekarz uspokoił nas, potwierdzając, że nic złego w organizmie Mateusza się nie dzieje – mówi Krystyna Szpręglewska, mama chłopaka. – Zarówno śruby, jak i pręty założone na kręgosłupie są na swoim miejscu.

Jednak nie badania były dla lisewianina najważniejszym celem wyjazdu do Zakopanego. Tym było spełnienie marzenia, by dotrzeć nad Morskie Oko. Udało się tego dokonać 10 czerwca. Część trasy Mateusz przejechał jednak busem. Samodzielne pokonanie całego odcinka nie było możliwe z uwagi na jego problem z równowagą. Podczas wyprawy wspierał się na balkoniku.

– Nad Morskim Okiem było naprawdę cudownie – zachwyca się mieszkaniec Lisewa. – Co było najfajniejsze? Lekki chłodny wiaterek. W górach jeszcze leżał śnieg. Miałem wrażenie, jakbym znajdował się w zupełnie innym świecie. Nie zdążyliśmy jednak obejść jeziora. Trasa dookoła wynosi 2,6 km. To zostawiłem sobie na kolejny raz, bo bardzo chciałbym tu wrócić. Teraz myślę o powrocie do domu, bo bardzo tęsknię za moją kotką Jadzią.

Zwierzęta są w życiu Mateusza bardzo ważne. Jak podkreśla chłopak, wyprawą w Tatry chciał udowodnić tym, którzy wjeżdżają nad Morskie Oko dorożkami, że lepiej trochę dłużej iść niż męczyć konie.

– Kocham zwierzęta i bardzo denerwowali mnie ludzie, szczególnie ci młodzi, jak wsiadali do powozu – zaznacza chłopak. – Rozumiem, mamy z dziećmi lub osoby starsze, ale mężczyźni w wieku 18-50 lat? Mam nadzieję, że choć trochę ich zawstydziłem.

Zakopiańska przygoda Mateusza dobiegła końca, choć nie wyklucza, że wkrótce znów pojawi się w Tatrach. Ma bowiem kolejne marzenia. Tym razem planuje wybrać się na Kalatówki lub do wodospadu Siklawica.

– Chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy trzymali kciuki za Mateusza i dopingowali go w realizacji swoich marzeń – podsumowuje Krystyna Szpręglewska. – Dziękuję także osobom, które wpłacały datki, by wyjazd ten doszedł do skutku. Przed Mateuszem kolejne miesiące rehabilitacji i walki o lepsze zdrowie. To wsparcie płynące z każdej strony z pewnością mu pomoże.         

Na rehabilitację mieszkańca Lisewa środki zbiera Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. Datki wpłacać można na konto: Alior Bank S.A. 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994, tytułem: „8975 Szpręglewski Mateusz – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia”.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *