Marian Klammer: „Wydaje mi się, że wygrała Polska…”

Box2 Łubianka Powiat toruński Sport
fot. Łukasz Piecyk

W gminie Łubianka obchody 100-lecia odzyskania niepodległości uczczono międzynarodowym turniejem hokejowym. Z jego głównym organizatorem, prezesem UKS „Bałagany” Łubianka Marianem Klammerem rozmawia Robert Kamiński.

Pomysł był prosty: międzynarodowy turniej hokejowy na 100-lecie niepodległości Polski. Idea prosta, ale pewnie z jej realizacją nie było już tak łatwo. Teraz, kiedy turniej za nami, chciałbym zapytać: jak poszło?

– Mnie jako organizatorowi nie wypada się chwalić. Powtarzać tego, co mówili uczestnicy. Powiem tylko tyle, że wszyscy wyjechali zadowoleni. Mało tego, wyjeżdżali z prośbą, by kontynuować imprezę w latach następnych. Żeby to nie był ostatni taki turniej.

Czyli poszło znakomicie: nie ma jak zadowoleni uczestnicy. Gdyby było coś nie tak, to oni narzekaliby jako pierwsi.

– Prawdopodobnie tak. Również zadowoleni jesteśmy my, jako organizatorzy. Doceniono nas bowiem w sposób szczególny. Zostaliśmy uhonorowani pucharem prezydenta RP Andrzeja Dudy. Podobne wyróżnienie otrzymało 40 organizatorów imprez w Polsce z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Byliśmy tym wyróżnieniem zaskoczeni. Dla takiego klubu uczniowskiego jak nasz, to duża sprawa.

Pomijając oczywisty fakt obchodów rocznicy, czy był to turniej, w sensie sportowym, potrzebny?

– Takie zawody przed zimową sesją ligi z pewnością są potrzebne. Taka była ocena tego turnieju począwszy od mistrza Polski „Grunwaldu” Poznań poprzez wszystkie pozostałe drużyny polskie, które w nim uczestniczyły.

A co mówili cudzoziemcy?

– Byli zaskoczeni poziomem. Podobało im się. Powtórzę: nieładnie się chwalić, jednak wszyscy ocenili nas na najwyższym poziomie. Według starej skali ocen na piątkę, według nowej na szóstkę.

Czy te pochwały i nagroda prezydenta RP osłodziły wam nieco gorycz tego, że jako klub Bałagany zajęliście dopiero czwarte miejsce. Najgorsze dla sportowców…

– W turnieju zwyciężył „Grunwald” Poznań i z tym trzeba było się liczyć. To w końcu mistrz Polski. Drugi był „Pomorzanin” Toruń. W finale walka była bardzo zacięta, co szczególnie cieszyło kibiców. Sportowo był to mecz bardzo szybki, na poziomie finału mistrzostw Polski. Trzecie miejsce zajął AZS AWF Poznań. Walczyliśmy z nimi bardzo mocno, ale się nie udało. Zabrakło chyba nieco kondycji, bo prowadziliśmy 2:0.

Czyli Polacy zajęli pierwsze czwarte miejsca? To nie okazaliście się zbyt gościnni dla swoich zagranicznych gości.

– Tak się akurat ułożyła tabela. Kolejne miejsca zajęli Irlandczycy, Austriacy i Ukraińcy. Turniej był bardzo zacięty i równie dobrze wszystko mogło potoczyć się inaczej. Nam oczywiście trochę żal tego trzeciego miejsca, które było jak najbardziej w naszym zasięgu, ale przecież nie to było najważniejsze.

A co?

– Promocja naszej pięknej dyscypliny. Temu właśnie służą takie okolicznościowe turnieje.

I dlatego wisienką na torcie był, rozegrany w Brąchnowie mecz przyjaźni. Polska kontra reszta świata.

– To był strzał w dziesiątkę. Sala była wypełniona po brzegi, co nas bardzo pozytywnie zaskoczyło. W międzyczasie toczyły się różne imprezy towarzyszące zarówno dla dzieci jak, dla młodzieży i dorosłych.

Kto wygrał ten mecz?

– Czy to takie ważne? Prawdę mówiąc, nie pamiętam… Nikt zresztą nie zwracał na to uwagi. Wydaje mi się, że Polska, ale to bardziej była zabawa.

To pierwszy międzynarodowy turniej seniorski organizowany przez was. Będzie ciąg dalszy?

– Zewsząd krzyczą, że by chcieli. Wszystko zależeć będzie od tego, czy uda nam się pozyskać sponsorów: czyli zjednać sobie sympatię samorządów oraz innych mecenasów sportu. Jeszcze za wcześnie o tym mówić. Jeżeli jednak miałoby to trwać dalej, to musimy się uczyć organizacji takich turniejów. Zdobywać kolejne doświadczenia.

Wydaje się, że pierwszy krok, ten najtrudniejszy, został zrobiony.

– Tak. Co będzie jednak dalej, to się okaże. Na pewno bardzo chcielibyśmy iść w tym kierunku.

Ktoś powiedział, że „chcieć, to móc”…

– Oczywiście. Jednak potrzeba rozwagi i ostrożności. Na co innego zwróciłbym jednak uwagę. Otóż przy okazji tego turnieju okazało się, że możemy liczyć na młodzież. Najważniejsze, że  to właśnie oni garną się do organizacji. My, stara gwardia, mamy już coraz mniej sił. Bardzo nam pomogli: Łukasz Kościelski, Krzysztof Zakrzewski, Paweł Sobczak. Bez nich nic by się nie udało. To również zawodnicy „Bałaganów”. Bardzo mocno włączyli się w organizację.

No to na koniec pytanie retoryczne: międzynarodowy turniej hokeja w Łubiance. Adam Filemonowicz cieszyłby się?

– Znałem Adama doskonale. On, który założył nasz klub, myślę, że by się nie spodziewał, że do czegoś podobnego może dojść w Łubiance. Byłoby to dla niego tym bardziej miłe, że przecież faktycznie organizowali te zawody ci, których on zaraził miłością do hokeja. Jego koledzy, wychowankowie. To rzeczywiście pytanie retoryczne: cieszyłby się na pewno.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *