Leopolda Witkowska to najstarsza mieszkanka gminy Łubianka. Niedawno skończyła 100 lat

Box2 Łubianka Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Praca uszlachetnia – to najważniejszy wniosek, jaki płynie z rozmowy z panią Leopoldą, stulatką z Bierzgłowa. Mimo wieku, o którym większość z nas może pomarzyć, tryska ogromną energią i poczuciem humoru. Z niskiego wzrostu żartuje, mówiąc, że… nie miała po prostu czasu urosnąć.

Leopolda Witkowska urodziła się 18 listopada 1919 r. w Bierzgłowie. Tam chodziła do szkoły podstawowej, którą ukończyła w 1934 r. II wojna światowa zastała ją, gdy miała 20 lat. W jej czasie pracowała w gospodarstwie rolnym w sąsiedniej wiosce, odległej od Bierzgłowa 6 km. Po wojnie utrzymywała się z 26-hektarowego gospodarstwa, pracując na nim razem z siostrą i bratem. Cała trójka była stanu wolnego, wspólnie prowadziła gospodarstwo domowe, utrzymując się z hodowli zwierząt i plonów rolnych. Dodatkowym źródłem utrzymania rodzeństwa było masło – specjalność pani Leopoldy. Sztukę jego ubijania przejęła po swojej matce. Dwa razy w tygodniu jeździła do Torunia sprzedawać je swoim stałym klientom. W mieście była znana jako „pani od masła”. Aktywnie prowadziła gospodarstwo do 80. roku życia.

Dziś pani Leopolda praktycznie mieszka w domu sama wspomagana pomocą dalszej rodziny. Mimo przeżytych 100 lat radzi sobie doskonale. Jest w pełni samodzielna.– Ciocia do tej pory czyta gazetę bez okularów! – nie kryje podziwu Daniel Witkowski, bratanek pani Leopoldy. – Jej oczkiem w głowie jest ogród, w którym ma wiele gatunków przepięknych kwiatów i warzywa. Niech sobie pani wyobrazi, że ciocia mimo swojego wieku wciąż wykonuje prace ogrodowe! Nie musi tego robić, ale takie ma hobby. Nie przeszkadza jej w tym nawet kula, przy pomocy której porusza się, odkąd 15 lat temu złamała nogę. W jednej ręce trzyma kulę, a w drugiej grabie. Sześć lat temu nauczyła się grać w warcaby, więc teraz gramy wspólnie. Potrafi też, z drobną pomocą, ułożyć puzzle.
Jaki jest przepis pani Leopoldy na długowieczność?

– Ciocia do tej pory czyta gazetę bez okularów! – nie kryje podziwu Daniel Witkowski, bratanek pani Leopoldy. – Jej oczkiem w głowie jest ogród, w którym ma wiele gatunków przepięknych kwiatów i warzywa. Niech sobie pani wyobrazi, że ciocia mimo swojego wieku wciąż wykonuje prace ogrodowe! Nie musi tego robić, ale takie ma hobby. Nie przeszkadza jej w tym nawet kula, przy pomocy której porusza się, odkąd 15 lat temu złamała nogę. W jednej ręce trzyma kulę, a w drugiej grabie. Sześć lat temu nauczyła się grać w warcaby, więc teraz gramy wspólnie. Potrafi też, z drobną pomocą, ułożyć puzzle.

Jaki jest przepis pani Leopoldy na długowieczność

– Ciężka praca. Ja nie miałam po prostu czasu na zmartwienia. Żeby urosnąć, też nie miałam czasu – żartuje jubilatka.

Gospodarczy wysiłek pozwolił na bycie samowystarczalną.

Z resztą rodziny upatrujemy źródeł znakomitej kondycji cioci w jej diecie. Proszę wierzyć, naprawdę 100 proc. spożywanej przez nią żywności to były domowe wyroby! – zapewnia jej bratanek. – Wraz z rodzeństwem wspólnie robiła wędliny, sery, twarogi, śmietany, no i legendarne masło. Jadła owoce z własnego ogrodu i warzywa z pola. Do 70. roku życia ciocia nie znała smaku kupnego chleba! Kupowała tylko te produkty, których sama nie była w stanie zrobić, głównie różne sprzęty, naczynia i ubrania.

Podkreśla, że pani Leopolda prowadziła bardzo aktywny tryb życia.

– Kładła się późno w nocy, a wstawała o świcie, nawet o czwartej nad ranem. Bardzo, bardzo ciężko pracowała fizycznie. Była w stanie orać pole koniem! – wspomina. – Dziś, zwłaszcza młodym ludziom, trudno nawet wyobrazić sobie taki wysiłek, jaki ciocia podejmowała przez większość życia.

Obchody niezwykłego jubileuszu odbyły się w niedzielę 23 listopada. Rozpoczęła je uroczysta msza św. z udziałem i w intencji jubilatki w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Bierzgłowie. Nabożeństwu przewodniczył proboszcz parafii, ks. dr Rajmund Ponczek.

Uroczystości były kontynuowane w sali przedzamcza Zamku Bierzgłowskiego, gdzie zebrała się liczna rodzina i sąsiedzi jubilatki. W sumie na uroczystości było około 80 osób. Samorząd lokalny reprezentowali wójt gminy Łubianka Jerzy Zająkała oraz kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Krzysztofa Zielińska.

W środowisku Bierzgłowa była i jest postrzegana jako osoba bardzo skromna, pracowita, nastawiona altruistycznie do życia, chętnie dzieląca się swoim stuletnim doświadczeniem – pisze o jubilatce wójt gminy.

Pani Leopolda w trakcie spotkaniia wyrecytowała wiersz, zapamiętany jeszcze z okresu młodości, oraz zaprosiła na spotkanie, na którym będzie wspominać spędzone w Łubiance lata. Lista gości była jednak dłuższa.

– Marszałek Piotr Całbecki odwiedził ciocię w jej domu kilka dni wcześniej. Powiedział, że tak żywotnej, sprawnej fizycznie stulatki jeszcze nie widział – uśmiecha się Daniel Witkowski.

Przedstawiciel województwa wręczył w domu jubilatki medal Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis. Wyjątkowe odznaczenie ma związek ze 100-leciem odzyskania niepodległości przez Polskę – wolnej niemal co do dnia tak długo, jak żyje pani Leopolda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *