Jak dawniej celebrowano Święta Bożego Narodzenia?

Box1 Kultura Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

O bożonarodzeniowych tradycjach w regionie rozmawiamy z Hanną Łopatyńską, kustoszem i kierownikiem Działu Folkloru i Kultury Społecznej w Muzeum Etnograficznym w Toruniu

Jakie zwyczaje towarzyszyły dawniej obchodom Świąt Bożego Narodzenia w naszym regionie?

Ciekawym zwyczajem na Ziemi Chełmińskiej były obchody kolędnicze. U nas zaczynały się one już w adwencie. Kolędnicy wędrowali od domu do domu z maszkarami zwierzęcymi. Przebierali się za kozy, bociany, niedźwiedzie. Nazywano ich gwiazdorami, gwiżdżami albo gwizdami. 

Gwiazdor to chyba określenie św. Mikołaja w niektórych częściach kraju?

Tak, określenie gwiazdor odnosi się także do świątecznego darczyńcy. Tego terminu używano na Ziemi Chełmińskiej, Kociewiu i Kaszubach, ale nie tylko. Stosowano go także w Wielkopolsce. Teraz gwiazdorem nazywa się osobę, która roznosi prezenty, dawniej był to jeden z kolędników. W niektórych rejonach Polski bardziej popularny jest św. Mikołaj, u nas gwiazdor. 

Starsze pokolenie wspomina, że w czasach ich młodości gwiazdor miał niezbyt przyjazne konotacje.

Niektórzy ludzie myśleli, że gwiazdor pojawił się w okresie PRL-u, żeby zastąpić św. Mikołaja. Zyskał przez to złą reputację, ale prawda jest taka, że idea gwiazdora wywodzi się z dawnych tradycji ludowych.


Na Kujawach popularne było nie tylko kolędowanie z szopkami, ale także widowiska herodowe. Czym one były?

Widowiska herodowe to odmiana obchodów kolędniczych, popularna nie tylko na Kujawach, ale też na Mazowszu i w innych regionach Polski. To zwyczaj z pogranicza kolędowania i teatru obrzędowego. Kolędnicy przebierali się w niemalże teatralne stroje i odgrywali widowisko, opowiadające o rzezi niewiniątek i walce o duszę króla Heroda. Teksty herodowe były przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale można je było również zakupić w postaci druków ulotnych na jarmarkach. 

Widowiska herodowe odbywały się w jakimś konkretnym miejscu?

Nie, kolędnicy herodowi wędrowali od domu do domu. Przedstawiali swój spektakl, a potem składali domownikom życzenia. Oczywiście za swój występ otrzymywali zapłatę, zgodnie z zasadą dar za dar. Aby życzenia kolędników się spełniły, trzeba było się im odwdzięczyć. Dzisiaj taka tradycyjna forma kolędowania niestety już zaginęła. 

Na Ziemi Chełmińskiej popularne było także chodzenie po pączkach…

Chodzenie po pączkach, po szczodrakach, po rogalach… Wszystko zależało od tego, czym kolędnicy zostali obdarowani przez gospodynię. Szczodraki to były takie drobne ciastka w kształcie zwierzątek albo postaci ludzkich.

Współcześnie jednym z najważniejszych symboli Świąt Bożego Narodzenia jest choinka. Czy dawniej też dekorowano drzewka?

Zwyczaj strojenia choinki jest bardzo stary i wywodzi się z Alzacji, gdzie znany był już w XVI wieku. Na Ziemi Chełmińskiej tradycja dekorowania drzewka pojawiła się stosunkowo wcześnie, bo w drugiej połowie XIX wieku. Symbolika choinki ma genezę przedchrześcijańską i odnosi się do życiodajnej mocy zielonej gałęzi. Potem pojawiły się interpretacje chrześcijańskie. Jedna z legend z głosi, że niedźwiadek chciał podarować w prezencie nowo narodzonemu Jezusowi choinkę. Ciągnął ją za sobą po śniegu. Śnieżny puch zbił się na choince w kształty, przypominające ozdoby. I tak narodził się zwyczaj dekorowania choinek (śmiech).

Dzisiaj na choinkach wiszą plastikowe bombki. A dawniej?

Najwcześniejsze ozdoby choinkowe były naturalne – jabłka, orzechy, pierniczki. Popularne były także ozdoby papierowe, które chętnie wykonywano w okresie adwentowym. Pod koniec XIX wieku w bardziej zamożnych domach zaczęły się pojawiać szklane bombki.

Zwyczaj dzielenia się opłatkiem również jest przejawem staropolskiej obrzędowości?

Tak, dzielenie się opłatkiem jest typowo polskim zwyczajem. Opłatek symbolizuje pojednanie, przyjaźń, miłość. Na Kujawach wierzono, że należy dzielić się opłatkiem nawet ze zwierzętami. Popularne było też przekonanie, że jeśli ktoś zabłądzi w lesie i sobie przypomni z kim na Wigilii dzielił się opłatkiem, to z pewnością znajdzie drogę do domu.

W wigilijny wieczór pierwszym gościem w domu powinien być mężczyzna, bo to zwiastowało pomyślność w nowym roku. O czym jeszcze trzeba było pamiętać?

Na przykład o tym, żeby nie używać ostrych przedmiotów, bo mogłyby zranić jakąś duszę. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że Święta Bożego Narodzenia to tak naprawdę kontynuacja Zaduszek. Dawniej wierzono, że w Zaduszki dusze zmarłych schodzą na ziemię i pozostają tam także w czasie Wigilii. Nawet tradycyjne składniki potraw świątecznych, jak mak czy grzyby to relikty styp zadusznych.

Wigilia to magiczny wieczór. Nie tylko dlatego, że wierzono w obecność dusz zmarłych, ale też ze względu na wróżby.

Mawiano, że jaka Wigilia, taki cały rok. Dlatego starano się unikać kłótni, nie wolno było też niczego pożyczać. Obserwowano pogodę. Wierzono, że jak w Wigilię jest dużo gwiazd na niebie, to kury będą się dobrze niosły. Na Kujawach często wieszano nad stołem udekorowany czubek świerku. Im dłużej utrzymał się on świeży, tym bardziej udany rok przewidywano. Wróżono też ze źdźbeł siana, wyciągniętych spod obrusa. Siano wkładano nie tylko pod obrus, ale też rozrzucano słomę na podłodze, a w rogach izby ustawiano snopki zboża. Miało to zagwarantować urodzaj i dobrobyt.

Współcześnie Wigilia nieodmiennie kojarzy się z prezentami, rozdawanymi na koniec wieczerzy. To może i my na koniec naszej rozmowy powiedzmy sobie coś więcej o tej tradycji. To jest młody zwyczaj, prawda?

Tak, to jest dosyć młoda tradycja. W dawnej Polsce prezentami obdarowywana była służba przez swoich możnowładców. Na Kujawach i Pomorzu zwyczaj wzajemnego obdarowywania się prezentami pojawił się w połowie XIX wieku, początkowo w zamożnych rodzinach. Na wsiach przez bardzo długi czas obdarowywano się skromnymi podarunkami, jabłkami czy pierniczkami. Ta tradycja również przywędrowała do nas z Niemiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *