Gdzie trafia twój PIT?

Box1 Powiat toruński Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

– Jeśli chcemy, żeby drogi były wyremontowane, a nasze dzieci chodziły do dobrych szkół, powinniśmy zadbać o to, żeby odprowadzane przez nas podatki wpływały do budżetu naszej gminy i powiatu – mówi starosta toruński Marek Olszewski w rozmowie z Piotrem Gajdowskim

Zbliża się okres, gdy zaczniemy rozliczać się z fiskusem za poprzedni rok. Nie wszyscy jednak wiedzą, na co konkretnie idą nasze podatki. A przecież połowa z podatku PIT każdego obywatela wraca tam, gdzie jest zameldowany – do jego gminy i powiatu.

REKLAMA


Tak by było w idealnym świecie. Niestety składając deklarację podatkową, często nie wskazujemy na rzeczywiste miejsce naszego zamieszkania. Zwłaszcza mieszkańcy gmin podmiejskich „zapominają” o przemeldowaniu. Wtedy ich podatki trafiają do poprzedniego miejsca ich zamieszkania. To spora strata dla jednostek samorządu terytorialnego, zwłaszcza dla gmin i powiatów ziemskich. Do gminy w 2020 r. trafi 38,16 proc. wpływów z podatku PIT, a do powiatu 10,25 proc. Szczególnie dla gmin to jeden z głównych czynników decydujących o ich kondycji finansowej. Udział powiatów w tej puli jest cztery razy mniejszy, jednak to i tak jest kwota znacząca – dochody powiatu toruńskiego z PIT to ok. 27 mln zł, przy budżecie całkowitym rzędu 130 mln zł. 

Problem dotyczy zwłaszcza powiatów i gmin „obwarzankowych”, czyli położonych w sąsiedztwie dużego miasta, gdzie wielu mieszkańców pracuje i wcześniej też mieszkało. Ich podatki zasilają więc budżet np. Torunia, a nie gmin Lubicz, Obrowo czy Wielka Nieszawka, gdzie aktualnie żyją.


Szacuje się, że taki problem ma nawet kilkadziesiąt powiatów w całym kraju. Mogą w ten sposób tracić nawet 20 proc. potencjalnych dochodów. Mieszkańcy gmin podmiejskich budują dom na wsi, żeby podwyższyć swój standard życia. Naturalne, że oprócz ładnego domu chcą mieć wodę, kanalizację, prąd, oświetlenie, chodnik, drogę, obsługę komunalną, szkołę, przedszkole, świetlicę itd. Jednym słowem – ma być jak w mieście, tylko bez uciążliwości typowych dla miejskiego życia. Kilka lat temu w jednej z podwarszawskich gmin zrobiono badania, z których wynikało, że do jednego nowo zbudowanego domu gmina musi dołożyć średnio 140 tys. zł, żeby uzyskać przyzwoity poziom otoczenia. Nietrudno zauważyć, że taki wydatek może się wyrównać dopiero po wielu latach regularnego odprowadzania podatków. Oczekiwania mieszkańców muszą jednak spełnić w dużo krótszym czasie, dlatego gminy biorą kredyty inwestycyjne. Często można spotkać się z opinią, że lokalny samorząd „zadłużył się”. Otóż zwykle jest to zarzut zupełnie nietrafiony – tak jak mieszkańcy biorą kredyty na swoje domy i spłacają je później przez wiele lat, tak lokalne samorządy na kredyt zapewniają im wysoki standard życia. Oczywiście nowi mieszkańcy to nie tylko koszty, ale także korzyści – kapitał społeczny, zwiększony popyt na lokalne usługi czy handel. Myślenie o budżecie gminy podmiejskiej to bardzo trudna sztuka. Przez 27 lat byłem wójtem gminy Lubicz, gdzie zjawisko migracji z miasta na wieś pojawiło się bardzo wcześnie, jeszcze w latach 90., więc znam ten temat od podszewki.

Powiat w tym podatkowym „torcie” ma jednak czterokrotnie mniejszy udział.


Jako staroście zależy mi na tym, by gminy powiatu toruńskiego były zasobne, bo mają wtedy większy potencjał finansowy, by realizować wspólnie z powiatem kluczowe inwestycje, zwłaszcza w zakresie infrastruktury drogowej, a także te, które zwiększają bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu – jak chodniki czy ścieżki rowerowe. Wysokie dochody z PIT pozwalają także realizować zadania własne powiatu. Dużym obciążeniem zarówno powiatowego, jak i gminnego budżetu jest oświata. To niestety problem systemowy, z którym nikt łatwo sobie nie poradzi. Subwencja oświatowa od dawna jest niewystarczająca. Niedofinansowanie odczuwają szczególnie wiejskie gminy, gdzie uczniów jest niewielu, a koszty stałe utrzymania placówek oświatowych – ogromne. Samorządy często są zmuszone znacznie dokładać do oświaty, a w skrajnych przypadkach zamykać szkoły. Problem dotyczy również gmin w powiecie toruńskim. Z brakiem wystarczających środków na wydatki oświatowe musi liczyć się także powiat toruński, który jest organem prowadzącym kilku szkół, m.in. Szkoły Muzycznej I stopnia oraz Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Chełmży czy Zespołu Szkół, Centrum Kształcenia Ustawicznego w Gronowie. Problem niedofinansowania samorządów terytorialnych narasta od wielu lat. Wszystkie rządy w tej kwestii były dla nas podobnymi partnerami – władza centralna chce zatrzymać jak najwięcej pieniędzy w budżecie centralnym, natomiast jednostki samorządu terytorialnego, obarczane kolejnymi zadaniami, starają się wykroić jak najwięcej z tego „tortu” podatkowego dla siebie. Ostatecznie trzeba uzyskiwać jakiś kompromis. Oczywiście oświata to tylko część wydatków samorządowych. Obszarów życia społecznego, za które odpowiedzialność ponoszą samorządy, jest dużo więcej. Ich niedofinansowanie mieszkańcy szybko odczuwają, jednak nie wszyscy rozumieją, skąd się ono bierze. Właśnie dlatego wyższe dochody z podatku PIT są dla samorządu terytorialnego tak ważne – jeśli chcemy, żeby drogi powiatowe i gminne były wyremontowane, a nasze dzieci chodziły do dobrych szkół, powinniśmy zadbać o to, żeby odprowadzane przez nas podatki wpływały do budżetu naszej gminy i powiatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *