Czy będą strajki w chełmińskich szkołach?

Box2 Powiat chełmiński
fot. Pixabay

Według wszelkich znaków na niebie i ziemi nauczyciele będą strajkować w czasie tegorocznych matur. Są jednak tacy, którzy ciągle nie tracą nadziei na porozumienie

Na początku stycznia Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego podjął decyzję, o strajku powszechnym nauczycieli. Decyzja ta opiera się na wynikach ankiet, którą wypełniło w całej Polsce tysiące pracowników oświaty.

To nieujawnianie informacji ma, zdaniem ZNP, głębszy sens. Strajkujący nie chcą uprzedzać władz o formie protestu, aby nie spotkać się z ewentualnymi przeciwdziałaniami.

– Nie ujawnimy jaka to będzie forma, ponieważ poprzednie nasze działania były ubiegane przez Ministerstwo Edukacji – mówi Urszula Polak, prezes Toruńskiego ZNP. – Zdarzało się, że kuratorzy oświaty wydawali dyrektorom dyrektywy, jak mają postępować, co robić, żeby zablokować możliwość protestów. I dlatego po zatwierdzeniu formy protestu nie została ona podana do publicznej wiadomości.

Co do celowości protestu nie ma wątpliwości znakomita większość nauczycieli, a także dyrektorów szkół.

Oczywiście to, co zarabia nauczyciel to jest kpina – mówi Jacek Kordowski, dyrektor ZS nr 2 w Chełmnie. – Ta kwestia nie podlega dyskusji. Jak tak dalej pójdzie, to za chwilę nie będzie miał kto w polskiej szkole pracować. Dotyczy to również i Chełmna. Problem z nauczycielami przedmiotów zawodowych mamy od dawna. Obecnie zaczyna się problem z nauczycielami przedmiotów ogólnokształcących. Od dwóch lat nie otrzymałem ani jednego podania o pracę w szkole. Kiedyś, pamiętam że miałem całe teczki podań, mogłem wybierać, przebierać. Teraz nie ma nic. Wiadomo, że nikt, kto ma na utrzymaniu rodzinę, nie przyjdzie pracować do szkoły. To się musi zmienić. Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny. W naszej szkole nie rozmawialiśmy jeszcze o konkretach, ale to, co się dzieje w Polsce, ma bezpośrednie przełożenie na atmosferę w naszej szkole. Muszę jednak przyznać, że mam bardzo odpowiedzialnych nauczycieli i z pewnością cała akcja zostanie starannie przemyślana. W każdym siedzi jakiś bunt i złość na to, ile zarabiamy. I czas najwyższy zatroszczyć się o przyszłość polskiej szkoły.

Również prezes chełmińskiego ZNP Violetta Gryszan uważa, że protest powinien się odbyć z całą mocą, na jaką tylko stać zjednoczonych nauczycieli.

– Z trwających między związkami zawodowymi a panią minister rozmów ciągle niewiele wynika – mówi Violetta Gryszan. – Rząd, mam nadzieję, że weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności oraz aktualne potrzeby ekonomiczne nauczycieli. Średnia krajowa wzrosła ostatnio do ponad 5 tys. I rząd bardzo się chwali tym, że jeszcze takiej średniej nie było. Że to rekord. Szkoda tylko, że nie uwzględnia ona rzeczywistych potrzeb nauczycieli. Powoli wszystkie grupy społeczne zaczynają zarabiać dużo lepiej niż nauczyciele. Koszty życia rosną i to w szybkim tempie, co akurat rząd stara się ukrywać. Nie można zostawiać żadnej grupy społecznej zupełnie w tyle. Te pieniądze, które proponuje pani minister, są naprawdę śmieszne. Powinna się zastanowić, czy ludzie, którzy mają uczyć naród, wychowywać młode pokolenie, powinni być w taki sposób traktowani.

Nauczyciele tym razem wyglądają na bardzo zdeterminowanych całą sytuacją. Strażacy wywalczyli sobie wyższe płace, policjanci również. Dlatego pracownicy oświaty doszli do wniosku, że czas na nich. W województwie kujawsko-pomorskim ich werdykt był dość jednoznaczny: nasi belfrzy opowiedzieli się za najbardziej dotkliwą dla uczniów formą: strajkiem generalnym w czasie egzaminów końcowych i matur.

– Rozumiem nauczycieli, bo są od wielu lat oszukiwani, mamieni jakimiś obietnicami, których się nie realizuje – dodaje dyrektor Kordowski. – Dlatego w pełni się z nimi solidaryzuję. Mam nadzieję, że pani minister w końcu zrozumie, że problem jest poważny. Że nauczyciele walczą tylko o to, co mi się należy.

Kujawsko-pomorska wicekurator oświaty Maria Mazurkiewicz ma jednak nadzieję, że do rozwiązań „siłowych” jednak nie dojdzie, że wszystko da się jeszcze załatwić na drodze negocjacji.

– Nie ulega wątpliwości, że nauczyciele powinni być dobrze wynagradzani – mówi Maria Mazurkiewicz. – Jeśli strajki zostaną rzeczywiście przeprowadzone w czasie matur, to oczywiście najbardziej uderzy w uczniów i rodziców. Nauczyciele są jednak tymi ludźmi, którzy bardzo przywiązują się i zaprzyjaźniają z uczniami. Tak więc w rzeczywistości to wcale nie jest taka łatwa decyzja: zrobić na przekór coś tym, którzy są dla nas ważni. Oni doskonale wiedzą, jakie tego będą konsekwencje. Jeszcze jest trochę czasu, więc mam nadzieję, że uda się wypracować jakieś porozumienie.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *