Co się stanie z nami po zamordowaniu prezydenta Adamowicza? [FELIETON]

Box2 Felietony
Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa

W poprzednim felietonie pytałem się, co w nas pozostało po rocznicowych obchodach 100-lecia odzyskania niepodległości. Dziś zastanawiam się, co się stanie z nami po zamordowaniu prezydenta Adamowicza.

To tragiczne zdarzenie z Gdańska nieodparcie podsuwa myśl o emocjach społecznych po śmierci największego syna Polski Jana Pawła II i po tragedii smoleńskiej.

Wówczas też byliśmy przez chwilę zjednoczeni, aby wkrótce jeszcze bardziej się podzielić. Czy teraz będzie tak samo? Czy nie potrafimy wyciągać wniosków?

Obserwując próby wykorzystania tej tragedii przeciwko PiS, mam nieodparte wrażenie, że kolejny raz diabeł zaciera ręce. Polska jest jedna, a tym samym nadrzędna. Możemy się różnić, ale są granice, których nie wolno przekraczać.

Rozwój współczesnych technologii, powszechność internetu, a wraz z nim możliwości komunikacji zmieniają zupełnie jakość współczesnego życia. Niestety to, co miało nam ułatwiać, często przeszkadza. To nie wina rozwiązań technicznych czy technologicznych. To tkwi w nas.

To my ponosimy winę za to, że te wspaniałe osiągnięcia ludzkiej myśli dzielą zamiast łączyć. Zamiast poszukiwania najlepszych pomysłów internet zalewa fala jadu, nienawiści, fala hejtu.

Należy z nim walczyć, należy dostosowywać prawo do nowych zagrożeń. Przede wszystkim jednak musimy zacząć sami i to od siebie. Spotykając się z różnymi grupami, które mocniej lub słabiej artykułują swoje potrzeby, mam czasem wrażenie, że niektórzy zapomnieli, albo w ogóle nie znają, trudnej sztuki słuchania drugiej strony.

Obsesja niektórych działaczy, choćby KOD i innych nienawistników, życzenie śmierci Kaczyńskiemu czy innym związanym z PiS, także mnie, świadczy nie tylko o chorobliwej aberracji, ale także o tym, że dla tych ludzi los Polaków nie jest najważniejszy.

Nie boję się rozmów z protestującymi na ulicach grupami rolników. Rozumiem ich. Jednak dziś mamy warunki, aby prowadzić rozmowy w cywilizowany sposób. Nie jest sztuką krzyczeć, ale trzeba też mieć propozycje rozwiązań – i to rozwiązań, które uwzględniają również warunki brzegowe wyznaczone mechanizmami Wspólnej Polityki Rolnej.

Od 15 lat jesteśmy członkami Unii Europejskiej, płacimy składki członkowskie, ale też korzystamy ze środków unijnych. Warto o tym pamiętać przed wysuwaniem nierealnych postulatów. Warto przy tym też słuchać innych, a nie tylko siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *