„Chełmno dzieciom”. W regionie działa wyjątkowe stowarzyszenie

Box2 Powiat chełmiński
- Żyjemy, by pomagać innym – mówią Beata Byczek i Jarosław Ścigalski, rodzice zastępczy dla dzieci – ofiar przemocy domowej. (fot. Łukasz Piecyk)

Bartek po raz pierwszy został uderzony przez ojca, gdy skończył 3 miesiące. Mama 2-letniej Ani od opieki nad dzieckiem wolała zakrapiane spotkania. Mała Kasia doświadczyła przemocy seksualnej. A Staś? On swoich rodziców nie zna. Został porzucony. Szansę na drugie życie dają im rodziny zastępcze. To w nich dorośli starają się przywrócić maluchom dzieciństwo.

Stowarzyszenie Rodzin Zastępczych i Adopcyjnych „Chełmno Dzieciom” powstało pięć lat temu. W nim zrzeszone są rodziny, które promują ideę rodzicielstwa zastępczego, a dzieciom dają ciepło i szansę na lepszą przyszłość. W Chełmnie obecnie działają cztery rodziny zawodowe, kilka niezawodowych i spokrewnionych. W tych domach dzieci znajdują miłość. Rodziny przyjmują je pod dach wraz z bagażem historii – pełnych bólu, cierpienia i alkoholu. Większość z tych dzieci bowiem doświadczyła patologicznych zachowań swoich najbliższych. 

– W domach przywracamy im dzieciństwo, którego nie zaznali – mówi Beata Byczek, prezes Stowarzyszenia. – Nie potrafią się bawić, są wystraszone, a często także opóźnione społecznie. Jedyne, co pamiętają z domu, to krzyki, alkohol i przemoc.

Beata Byczek, choć z mężem ma troje swoich dzieci, stworzyła dom dla kolejnych sześciu. Jarosław Ścigalski wraz z żoną obecnie opiekują się 12-letnim synem i sześciorgiem innych dzieci.

– Naszą rolą, jako rodziców zastępczych, jest przede wszystkim niesienie pomocy – mówi. – Organizujemy terapie psychologiczne, dajemy także codzienne wsparcie. Ta misja i praca pozwala także na powrót dzieci do biologicznych rodziców, bowiem założeniem rodziny zastępczej jest tymczasowość sprawowania opieki.

Zdarza się jednak, że ta „tymczasowość” trwa latami, a powrót do najbliższych nie zawsze jest możliwy. Dorośli bowiem nie potrafią lub często nie chcą wychodzić z nałogów i zmienić swojego życia. Mimo tego, co zrobili, przez kolejne miesiące mają prawo do kontaktu z córką lub synem – także podczas terapii, gdy dzieci próbują zapomnieć o tym, że zostały przez nich skrzywdzone.

– Czasami jest tak, że maluchy, które decyzją sądu są oddawane rodzinie, kolejny raz przechodzą przez piekło – dodaje Beata Byczek. – Zgodnie z prawem na podstawie postanowienia wbrew opinii specjalistów zostają zmuszone do przebywania ze swoimi oprawcami. Niektóre dzieci doświadczą przemocy ponownie. Wtedy bardzo ciężko jest im pomóc.

W domach zastępczych każde dziecko znajdzie swoje miejsce.

– Wraz z mężem mocno się angażujemy w wychowanie tych dzieci i każde, które przekroczy próg domu, zostawia w naszych sercach cząstkę siebie – dodaje prezes Stowarzyszenia.

Jak wygląda ta codzienność w rodzinie zastępczej?

– Pyta pan, czy mówią do mnie „tato”? Tak, te najmłodsze – odpowiada Jarosław Ścigalski. – Starsi częściej zwracają się „wujek”, choć i od tego były wyjątki. 

Jak w tym wszystkim odnajdują się biologiczne dzieci członków Stowarzyszenia?

– Moje dzieci traktują pozostałych jak rodzeństwo – podkreśla kobieta. – Tak naprawdę to córki zaszczepiły we mnie potrzebę pomocy innym i stworzenia domu zastępczego.

Dla 12-letniego syna Jarosława Ścigalskiego tak duża liczba rodzeństwa nie jest niczym nadzwyczajnym, bowiem jego rodzice tworzą dom zastępczy od 17 lat. W 2007 r. zostali rodzicami zawodowymi.

Siedem lat później w Chełmnie swoją działalność rozpoczęło Stowarzyszenie Rodzin Zastępczych i Adopcyjnych „Chełmno Dzieciom”. W czerwcu 2019 r. organizacja otrzymała wyróżnienie marszałka województwa kujawsko-pomorskiego w kategorii „Działalność społeczna i zaangażowanie na rzecz drugiego człowieka” za całokształt aktywności i propagowanie idei rozwoju form pieczy zastępczej.

Oprócz działań statutowych instytucja organizuje także spotkania i konferencje. Ta najbliższa odbędzie się 24 września i dotyczyć będzie tematu FAS, czyli Alkoholowego Zespołu Płodowego. Gościem spotkania będzie Iwona Palicka, terapeutka i diagnosta FAS.

– Te minione 5 lat to dopiero początek działalności Stowarzyszenia Rodzin Zastępczych i Adopcyjnych „Chełmno Dzieciom” – podsumowuje Beata Byczek. – Z czasem inicjatywa ta nabierze rozmachu. Obecnie czekamy na nowe pomieszczenie do pracy. Cieszymy się każdym dniem, który stawia przed nami nowe wyzwanie. W każdym bowiem mamy szansę przekazać naszym dzieciom cząstkę siebie i naszej miłości. Tak myślę, że gdyby dano mi jeszcze raz wybrać drogę, którą miałabym iść przez życie, ruszyłabym tą samą. To moja droga – pełna miłości i potrzeby niesienia pomocy innym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *